Przeklejone z Co nowego: Niedziela od rana stała pod znakiem wyprawy na chrzest Dominika (info dla tych nie w temacie: mówię tu o chrzcie baptystycznym, czyli odbywającym się poprzez zanurzenie w wodzie- Dominik ma już prawie 18 lat). Po drodze zgarnęliśmy jeszcze Ciocię Chuligan i takim wesołym składem dotarliśmy nad jezioro Charzykowskie gdzie miało się odbyć to ważne dla Domela i dla wielu wydarzenie. Atmosfera średnio sprzyjała modlitewnej koncentracji. Obok miejsca gdzie miał się odbyć chrzest, trwała dość spora impreza sporotowo-rekreacyjna i dolatywał z niej dość głośny bit :) Ale co tam, nie przeszkadzało to za bardzo wszystkim modlącym się. Nie przeszkodziła w chrzcie również grupka ratowników, którzy na kilka minut przed chrztem, postanowili wbić w dno jeziora, tuż obok nas, znak informujący o zakazie kąpieli :)) Bardzo się cieszę, że mogłem wziąć udział w tym wydarzeniu. Myślę tu najbardziej o walorach fotograficznych. Oczywiście bardzo doceniam i podziwiam moc ich wiary. Wiary, która w przeciwieństwie do tej katolickiej którą poznałem, jest bardzo żywa i rzeczywiście może pociągnąć za sobą tych wszystkich, którzy chcą aktywnie kochać Boga. Podziwiam tą niesamowitą ilość dobrych rzeczy jaką baptyści robią. Uwielbiam ich szczerość i otwartość. Wspaniałe jest też to, że nie są nachalni ze swoimi poglądami i że potrafią, uszanować poglądy innych. Przyciągają do siebie bardzo tymi zaletami. Jednak mi osobiście włącza się kontrolka gdy widzę wszelkiego typu nazwijmy to „obrzędy”. Zawsze kojarzy mi się to z religiami naszych przodków i ową obrzędowością towarzyszącą nam od zarania dziejów. Ta obrzędowość jest wypierana wraz z rozwojem świadomości człowieka. Pierwotne społeczności plemienne prawie całe dni i noce poświęcały na różnego typu obrzędy związane z kultem bogów, którymi często były księżyc, słońce, woda, ogień. Często traktowano jako boskie wszystko to co było niezrozumiałe lub czego się po prostu obawiano. Podczas tych obrzędów tańczono, śpiewano ale też gwałcono czy zabijano. Wraz z rozwojem cywilizacji jest ich coraz mniej. Coraz więcej aspektów naszego świata jest przez nas doskonale znanych i zbadanych i mało kto jeszcze dziś wierzy, że Księżyc jest bogiem i oddaje mu należną cześć w taki czy inny sposób. Ja osobiście uważam, że wiara jest sprawą bardzo osobistą. Dziejącą się tylko pomiędzy mną a Bogiem. Uważam, że miłość do Boga, do drugiego człowieka i czynienie dobra to właśnie to o co Bogu tak naprawdę chodzi. Do tego nie muszę się zrzeszać, zapisywać, dopełniać jakichś obowiązków w takiej czy innej strukturze, płacić tej strukturze pieniądze. Nie muszę też przyjmować jakichś wyjątkowych póz, robić takich czy innych grymasów twarzy, brać udział w takich czy innych obrzędach. Po prostu kocham Boga za to wszystko co dostałem bez względu na to w jakiej jestem sytuacji, miejscu czy pozie. Cały czas uważam, że gdyby Bóg zszedł na ziemię to pierwsze co by zrobił to zlikwidował wszelkie religijne instytucje a pozostawił tylko to co jest najważniejsze – Wiarę i Miłość. Ale o tym może innym razem bo się rozwinąłem a tu... Chrzest Dominika. Po wszelkich modlitwach, kazaniach, wypowiedziach, apelach itd... wszedł z Pastorem do wody i po chwili był w pełni zanurzony :) O wspaniałej atmosferze tej chwili niech choćby świadczy fakt, że po chrzcie, Pastor uniósł ręce ku niebiosom, pomodlił się chwilę i... sam skoczył na plecy i pod wodę :))