Tekściwo

hesja Air-Art Photography

06 MAJ 2019

VEGE - wstęp

Czyli czy jestem za zabijaniem zwierząt by je jeść?

Bardzo wszystkim dziękuję za wzięcie udziału w dyskusji i oddaniu głosu w mojej dziwacznej ANKIECIE, którą zrobiłem w sobotę na FB. Zaledwie kilka osób domyśliło się o co mogło chodzić :) Jest ona efektem moich kolejnych przemyśleń dotyczących najogólniej mówiąc „zabijania i jedzenia zwierząt”. Temat jest potwornie szeroki i żebym mógł w pełni wyrazić swoje zdanie musiałbym napisać spory artykuł. Na pewno to uczynię, lecz na chwilę obecną z braku czasu opowiem tylko o aspekcie związanym z tą ankietą.

 

Mój pobyt w Australii był bogaty w przemyślenia dotyczące weganizmu. Z jednej strony rozmowy z totalnie ortodoksyjną mega inteligentną weganką, która pogłębiła moją wiedzę w temacie, z drugiej niesamowite krajobrazy ze zwierzętami hodowlanymi w pięknych okolicznościach przyrody. Doszło do mnie wtedy zupełnie odwrotne przemyślenie. Przez chwilę oderwałem się od aspektu zabijania i męczenia zwierząt, a pomyślałem o ich rodzeniu się i przeżywaniu życia ze wszelkimi jego aspektami. Doszło do mnie, że w sumie gdyby wszyscy ludzie na świecie byli weganami, to nie byłoby prawie żadnych krów, żadnych świń, żadnych kur, itd. Prawie, bo pozostałyby pewnie tylko te zwierzęta, które byłyby na świecie jako nasi pupile, do kochania a nie do jedzenia. Tak więc żadna australijska krowa nie miałaby nawet cienia szansy zobaczenia zachodu słońca, angielska świnia nie biegałaby po tych potężnych polach (sam się mega zdziwiłem jak to kiedyś zobaczyłem), polska owca nie poznałaby uroków brykania po tatrzańskich halach, kury nie grzebałyby z zapałem po wiejskich podwórkach. A wszystko to przez… wegan?! Trochę przewrotnie, ale na pewno jest w tym ziarno prawdy. To my ludzie, dajemy szansę zwierzętom do życia na tym świecie i… po pewnym czasie niestety tegoż życia pozbawiamy :( Bez nas nie doznałyby żadnych aspektów życia. Ani tych dobrych ani też niestety tych złych. OCZYWIŚCIE ŻE MAM PEŁNĄ ŚWIADOMOŚĆ, że nie wszystkie zwierzęta hodowlane mają tak pięknie jak „australijskie krowy”! To jest brutalna i mega naganna prawda, że zwierzęta bardzo często hodowane są w totalnie beznadziejnych warunkach, gdzie jedyne co się liczy to jak najszybsze i najefektywniejsze pozyskanie z nich oczekiwanych produktów. Jestem temu ZDECYDOWANIE PRZECIWNY! Ale nie zmienia to faktu, że tylko dzięki nam, one na świecie w ogóle się pojawiają… Czy to dobrze czy źle? Pewnie każdy z nas ma w tym temacie swoje zdanie.

cdn…

 


Większy artykuł na pewno się pojawi. Opiszę tam swoje poglądy. Zanim jednak, to w skrócie:
1. Jestem zdecydowanym miłośnikiem i zwolennikiem życia.
2. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem zabijania dzikich zwierząt dla sportu/hobby. Jedyne odstępstwo to pozyskanie pożywienia, gdy nie ma na to innych opcji.
3. Hodowla zwierząt TYLKO w warunkach, które nie sprawią im bólu i męczarni. Jak najbardziej zbliżonych do naturalnych.
4. Tak, wiem że zabijanie jest złem. Mam tego pełną świadomość. Wiem jednak, że ludzie w dającej się przewidzieć przyszłości będą jeść mięso i uważam, że lepiej jest podać je im w jak najbardziej „humanitarny” sposób, niż pozwolić na to, by sami szukali mięsa na własną rękę w naturze.
5. Mam świadomość, że zakończenie hodowli zwierząt poprawiłoby znacznie nasz klimat. Zużycie wody potężne, emisja gazów cieplarnianych ogromna…
6. Nie mogę się doczekać wyprodukowania sztucznego mięsa o walorach smakowych zgodnych z naturalnymi. Śledzę w mediach poczynania naukowców i wszystko wolno, ale idzie w dobrym kierunku!  
   

Tło:

zamknij

© 2019 Sławek hesja Krajniewski

Polityka prywatności

Wykonanie: DRE STUDIO Agencja kreatywna