Tekściwo

hesja Air-Art Photography

14 KWI 2010

Jak długo na Wawelu...

cztery dni po tragedii

Napisane 14 kwietnia 2010 roku

Miałem nie komentować ale... rozwala mnie to :( Jeszcze kilka dni temu pisałem, że kocham Polaków i Polskie podejście do wielu spraw... Niestety są też zachowania, których się wstydzę i boli mnie moja bezsilność.
Wczoraj gruchnęła wiadomość, że para prezydencka, która tragicznie zginęła wraz z pozostałymi uczestnikami podróży do Katynia, zostanie pochowana na... Wawelu! No tak... Lubimy przesadę i patos... To niestety kolejna odsłona osobowości Polaków. Stała się wielka tragedia. Ubolewam strasznie nad śmiercią tak pary prezydenckiej jak i pozostałych osób. To co jednak za chwilę napiszę chciałbym, by było traktowane oddzielnie. By nie łączyć tych dwu spraw. Bo naprawdę jest mi cholernie źle w związku z tym co się wydarzyło w sobotni ranek ale... No właśnie. Po co przesadzać? Po co robić rzeczy za które jest i będzie nam wstyd? Nam? Przed kim? Nam – naszemu pokoleniu, temu z wczoraj, dziś i jutro. Przed kim? Przed pokoleniami wcześniejszymi i tymi, które nastąpią po nas i będą zapewne zadawać pytania. Jeżeli chodzi o przeszłość to... To pochówku na Wawelu dostępowali królowie i wybitne polskie osobowości. Bardzo wybitne! Do tego stopnia, że Sienkiewicza tam „nie wpuszczono”! Nie wszystkich prezydentów nawet! Dla prezydentów była przeznaczona stolica (gdzie na marginesie najbiedniejsza obecnie w tej całej tragedii dziewczyna -  osierocona córka Kaczyńskich miałaby najbliżej). Przechadzając się w tym wyjątkowym miejscu widzimy na grobowcach nazwiska. Piękne, wielkie nazwiska. Nazwiska z każdej książki historii. Nazwiska, które budowały naszą dumę narodową! Do czego doszło teraz? Do tego, że zapewne za lat sto, pewien 10-cio letni syn będzie szedł ze swoim 40-sto letnim ojcem i zada mu proste acz dla ojca kłopotliwe pytanie. Tato? A co ten Kaczyński zrobił dla Polski? Cóż takiemu chłopcu odpowie ów ojciec? O ile nie skłamie to... niestety nie odpowie nic poza tym, że Kaczyński... zginął w katastrofie lotniczej. Z całym szacunkiem dla zmarłego ale niestety ów ojciec nie będzie w stanie nic więcej powiedzieć. Bo co powie więcej? Że był patriotą? Prawie każdy z nas jest. Że był dobrym mężem i ciepłym, miłym człowiekiem? Tych też jest zdecydowana większość. Poza tym z pozytywów? Nic! Pustka :( Przez wzgląd na sytuację nie pokuszę się o wymienianie negatywów. Wielki to żal, że ci ludzie musieli zginąć. Ale czy śmierć w katastrofie  lotniczej i bycie ot dość słabym prezydentem to już wystarczający warunek spoczynku w najznamienitszym miejscu pochówku w Polsce? Co w takim razie z Kaczorowskim?? Też był prezydentem, też zginął w katastrofie, co więcej – w tej samej! Różnica pomiędzy tymi prezydentami polega jednak na tym, że Kaczorowskiego życiorys to lektura patriotyzmu, męstwa i bohaterstwa narodowego na naprawdę długie wieczory. To wielki Polak, który jednak na Wawelu nie spocznie... Dlaczego? Po wysłuchaniu wywiadu z Dziwiszem - można się tylko i aż domyślać dlaczego. No niestety. Co zrobić z tym fantem teraz? Teraz, gdy osoby odpowiedzialne za podjęcie tej decyzji już ją podjęły, gdy najwięksi tego świata już zapowiedzieli przyjazd do Krakowa na ceremonię pogrzebową, gdy cały świat jak nigdy wcześniej w dziejach patrzy na Polskę, gdy tak wiele dowiedziało się gdzie ta Polska tak w ogóle leży, gdy tak wielu zakochało się w nas – Polakach, widząc jak patriotycznym narodem jesteśmy? Teraz nie da się już z tym zrobić nic! Teraz można w zasadzie tylko usiąść do komputera i napisać o swoim żalu, który nic więcej poza wylaniem go z siebie nie przyniesie. Jestem przeciwny wszelkiego typu demonstracjom i protestom przeciwko pochówkowi pary prezydenckiej na Wawelu. To nic nie da a sprawi jedynie to, że w oczach całego patrzącego się na nas świata, wyjdziemy na kompletnych głupków!

Mała refleksja. Wybaczcie, że piszę to w takich smutnych dniach, wybaczcie, że piszę to w kilka dni po śmierci prezydenta ale... mam do tego mandat bo... Lech Kaczyński był politykiem, z własnej woli wystawił się na publiczną ocenę, więc mogę jego działalność polityczną ocenić bez brania pod uwagę wątku czysto ludzkiego – tego absolutnego jakim jest jego śmierć jako człowieka. Zastanawiałem się co wydarzyłoby się w jego życiu gdyby nie było tej tragedii? W najbliższym czasie wybory prezydenckie, które takim czy innym stosunku głosów by... przegrał. W PiSie rządzi Jarosław, którego nie widzę w roli oddającego władzę. W związku z tym Lech odsunąłby się od władzy, może i od polityki i z czasem słuch o nim by zaginął. Tymczasem ta dramatyczna śmierć sprawiła, że stał się w jednej chwili ojcem narodu, naszym najlepszym prezydentem, stał się politykiem, o którym się mówi, i to dobrze mówi, na wszystkich szerokościach i długościach geograficznych kuli ziemskiej! Tylko patrzeć, jak zaczną niczym grzyby po deszczu rosnąć pomniki naszego prezydenta, zaczną powstawać ulice, place, szpitale, lotniska, stadiony im. L. Kaczyńskiego... i wszystko, wszystko co tylko może być przynależne najznamienitszej głowie w naszym pięknym kraju.  Spoczynek na Wawelu?... to tylko początek. Ok... nie napiszę już więcej... Żal mi tych wszystkich ludzi jak cholera :(

W zasadzie... to krzywdę tą decyzję robi się zarówno parze prezydenckiej jak i rodzin prezydenckiej pary. Ci pierwsi mimo wyniesienia na piedestał od teraz zawsze będą musieli się mierzyć z pytaniem czy zasługują na Wawel? Do tego Lech Kaczyński był od początku bardzo związany z Warszawą. W końcu był jej mieszkańcem i też prezydentem. Ci drudzy... zwłaszcza Marta Kaczyńska - ich córka, nie będzie mogła ot tak iść na cmentarz porozmawiać z mamą :( heh

Tło:

zamknij

© 2018 Sławek hesja Krajniewski

Polityka prywatności

Wykonanie: DRE STUDIO Agencja kreatywna