Tekściwo

hesja Air-Art Photography

03 LUT 2016

500+

kilka słów o programie 500+

Czytam i słucham o słynnym programie 500zł na dziecko i sobie różne rzeczy myślę. Generalnie jestem ZA dawaniem ludziom kasy bo ona i tak wróci i będzie się kręcić i nakręcać różne inne działania. Im ludzie mają więcej kasy tym więcej kupują, tym więcej zarabiają sprzedawcy, tym więcej idzie z podatków na inne cele i biznes się kręci. Ja w ogóle bym zrezygnował z podatku dochodowego bo co kogo obchodzi ile kto zarabia (i tak ludzie kręcą jak mogą by wykazać najmniejszy dochód). Ważne ile kto kupuje i brać tylko podatek od tego ale... to inny temat. Wracając do 500 to uważam, że skoro nasz kraj – patrz: my wszyscy, mamy wydać koszmarnie wielkie pieniądze na taki zasiłkowy program, to należy to zrobić mądrze. Mądrze wg mnie, to znaczy tak, by pomóc tym, którzy tej pomocy w temacie wychowywania dzieci najbardziej potrzebują, a przy okazji zrealizować jakieś strategiczne cele dla naszego kraju typu danie ludziom pracy czy zwiększenie dzietności. W związku z powyższym jestem zdecydowanym zwolennikiem dawania tych 500zł na KAŻDE dziecko, ale z wyraźnym określeniem progu dochodowego. W obecnym pomyśle rządu samotna matka wychowująca dziecko i zarabiająca 1000zł nie dostanie żadnego wsparcia, ale już małżeństwo wychowujące dwójkę dzieci zarabiające 20 tysięcy złotych jak najbardziej wsparcie od Państwa dostanie. Niedorzeczność. W ogóle jest bzdurą uchwalanie takiego programu bez progów dochodowych i jęczenie gdzie się da, że „bogatsi nie powinni się zgłaszać po kasę”. Hehe to tak jakby powiedzieć „bogatszemu”, że nie powinien korzystać z ulg podatkowych i w ogóle powinien do specjalnych pojemników na mieście oddawać kasę Państwu, skoro ma jej więcej niż przeciętny. Bzdura. Prawo ma być tak napisane, by obowiązywało każdego w taki sam sposób. Dodatkowo rozdawnictwo tych 500zł na drugie i kolejne dzieci też wg mnie nie sprawi wzrostu dzietności. Tzn. sprawi ale tylko w jednej określonej grupie społecznej. Jakiś czas temu, przy okazji „Szlachetnej Paczki”, poznałem rodziny, które żyją w przekonaniu iż to Państwo MUSI im dawać na życie, bo są biedni i już! I żyją z pomocy społecznej i w biedzie i w smrodzie, a każdą kasę najczęściej przepijają. Taki program to właśnie dla nich zbawienie! Te rodziny nie będą myślały o szukaniu pracy, czy jakimkolwiek zarabianiu. Będą myślały jedynie o rodzeniu kolejnych dzieci, co stanie się dla nich sposobem na kasę, za którą będzie można jeszcze lepiej imprezować. Czy na wzroście dzietności w tym sektorze nam zależy? „Normalni” ludzie decydują się na dzieci gdy mają choć minimalną pewność i przewidywalność tego, co będzie w ich życiu za rok, pięć czy dziesięć lat. Taką pewność na pewno daje stabilna i dobra praca. W związku z tym, moim zdaniem te 500zł na KAŻDE dziecko nie powinno być ot tak rozdawane ale… powinno być po prostu odliczane od podatku. Dzięki takiemu mechanizmowi ludziom zależałoby na zdobywaniu, posiadaniu i utrzymaniu pracy a i koszt obsługi całego programu 500 byłby o wiele tańszy i w moim odczuciu sensowniejszy. Ciekawy jestem jak potoczą się losy programu w najbliższych debatach. Czy uda się go trochę zracjonalizować? Byłoby na pewno dobrze dla wszystkich. Tak więc ja jestem ZA ale po pewnych poprawkach. Inaczej będzie trochę dramat. Zobaczymy… CDN.

Tło:

zamknij

© 2018 Sławek hesja Krajniewski

Polityka prywatności

Wykonanie: DRE STUDIO Agencja kreatywna