Tekściwo

hesja Air-Art Photography

17 LIS 2011

Dzień Niepodległości

Polski Dzień Niepodległości AD. 2011

Polski Dzień Niepodległości AD. 2011

Dzień Niepodległości w tym roku wypadł w piątek. Dzięki temu o jeden dzień wydłużył się „niepodległościowy” weekend. To był wsp­aniały czas. Spędziłem go w gronie najbliższych przyjaciół podczas nieformalnego zlotu SPFL. Bazę wypadową mieliśmy w pięknie odnowionym ośrodku MOLO w Smardzewicach nad Zalewem Sulejowskim. Bardzo lubię te okolice. Sam zalew jest potężny i ładnie położony a w pobliżu znajduje się szereg rewelacyjnych atrakcji turystycznych. Atmosferę Dnia Niepodległości i całego długiego weekendu podkreślała wyjątkowo piękna pogoda. Taka typowo jesienna z masą słońca, ciepłych kolorków i ciemnobłękitnego nieba. Gdzie nie pojechaliśmy, wszędzie spotykaliśmy rozkoszujących się pogodą, uśmiechniętych, spacerujących, fotografujących, zwiedzających  Polaków, którzy podobnie jak my postanowili dość aktywnie przeżyć ten niepodległościowy weekend.

 

Jakież było moje zdziwienie, gdy upojony odpoczynkiem, pięknymi widokami, wspaniałą atmosferą wróciłem do domu i z okna TV dowiedziałem się, że… jest afera związana właśnie z Dniem Niepodległości! Że podobno Polacy nie potrafią uczcić tak ważnego dla Polski wydarzenia, że świętują ten wyjątkowy dzień jedynie obrzucając się wzajemnie kamieniami, kopiąc, bijąc, podpalając, niszcząc, walcząc z policją! Zaraz, zaraz… To czy to nie byli Polacy hen w Tomaszowie i w tysiącach innych, podobnych, mniejszych i większych miast, miasteczek, wiosek, którzy dzień 11 listopada spędzili na rozkoszowaniu się wolnym czasem i piękną pogodą, na robieniu zdjęć, na spacerach, przytulaniu się i trzymaniu za rękę? To kim byli ci, którzy dumnie wieszali polską flagę w oknach swoich domów czy samochodów? A ci, którzy brali udział w setkach okolicznościowych imprez, akademii, biegach? To nie Polacy? We wszystkich mediach non stop tylko o jednym wydarzeniu! Wszędzie gadające głowy o tym dyskutowały, wykłócały się, wstydziły za Polskę, wstydziły za Polaków! Normalnie miałem wrażenie, że rozpętała się jakaś koszmarna wojna. Już miałem pakować i siebie i Maję i uciekać z tego spowitego wandalizmem, zamieszkami i wojną kraju gdy… Obejrzałem relację bez komentarza w TVN24 i co zobaczyłem?? Hmmm masakrę. Masakrę ale związaną z tym, co media i politycy zrobili z tego…  incydentu, który miał miejsce 11 listopada ale… tylko w Warszawie, tylko przez chwilę i w którym uczestniczyło tylko około 300-400 osób z czego w dodatku połowa to Niemcy! Zobaczyłem sceny obrzucania się kamieniami, petardami, koszami na śmieci tak dramatyczne, że nie przeszkadzało to wcale by pomiędzy tymi „niebywałymi wandalami” a kordonem policji przechodziły kobiety z dziećmi na ręku, przemykały starsze osoby i stało kilkudziesięciu fotoreporterów! Spektakl był zaiste żenujący. Ci żądni kadrów fociarze i kameramani normalnie by się najchętniej położyli pod koła samochodów czy buty policji by udramatyzować zdjęcia! Wbiegali pod latające petardy czy fruwającą w powietrzu wodę z działek wodnych policji. Rzyg, rzyg, rzyg. No brakowało jeszcze, żeby walczące strony na żywo udzielały wywiadów do kamer i pozowały do zdjęć. Choć nie jestem pewny czy tak nie było bo w jednej chwili widziałem na głównym teatrze działań „wojennych” więcej kamer i aparatów niż akcesoriów walki :) Gdy później widziałem te dramatyczne, zakrwawione twarze, które ze łzami w oczach opowiadały jak to im zniszczono kamerę czy aparat to rozbawiło mnie to do łez! To przecież nawet moja Maja wie, że jak położy rękę na gorącej płycie kuchenki to się oparzy! A tam przecież byli dorośli ludzie! Masakra jakaś!
Zastanawiam się tylko nad dwoma aspektami tego swoistego Show. Jeden jest w zasadzie oczywisty a drugi… smutny. Ten pierwszy to taki, komu zależy na tym by informację o „Bitwie warszawskiej” rozdmuchiwać do tak monstrualnych rozmiarów? Można się domyśleć – media mają oglądalność czyli kasę a politycy zbijają swój polityczny kapitał, robiąc niejednokrotnie z siebie totalnych kretynów poklepując po plecach nawet zwykłych chuliganów po to, by dokopać przeciwnej opcji politycznej. Drugi aspekt, ten smutny to taki, że te media i ci politycy mają tak potężny wpływ na opinię publiczną, na zwykłych ludzi, że są oni w stanie tak sobie wszystkiego nabrać do głowy by wyjść na ulicę i robić z siebie „wojowników” walczących o wyimaginowane, często niezrozumiałe idee, a drudzy po obejrzeniu serii tego typu relacji w TV przestają mieć swoje zdanie i zamiast wiedzieć i wierzyć w to co widzą dookoła siebie, to wybierają stek obrazów z TV wyrabiając sobie dzięki nim obraz Polski i Polaków dokładnie taki, jaki postanowiły wykreować media.
 

Tło:

zamknij

© 2018 Sławek hesja Krajniewski

Polityka prywatności

Wykonanie: DRE STUDIO Agencja kreatywna