Tekściwo

hesja Air-Art Photography

28 LIS 2014

5 lat SPFL

AIR-ACTION SUBIEKTYWNIE

[click here for ENGLISH VERSION]

Zbliża się koniec listopada. To dla mnie wyjątkowy c­zas! Pięć lat ­temu pod koniec listopada właśnie, miały miejsce wydarzenia, które bardzo wpłynęły na moje fotograficzne życie. Pod wpływem wielu mniej lub bardziej skomplikowanych okoliczności ­w Nikon Klub Polska postanowiłem ostatecznie zrezygnować z prezesowania w tej zacnej organizacji i założyć stowarzyszenie, o którym myślałem od kilku już lat. Spisałem wszystkie moje założenia i przemyślenia i 7 listopada 2009 roku wysłałem je do grupy najbliższych mi świrów lotniczych,  których widziałem w grupie założycieli nowego tworu. Wszyscy przyjęli propozycję z zadowoleniem i ruszyliśmy w wir prac, by jak najszybciej udało się zrobić zebranie założycielskie i zarejestrować stowarzyszenie w KRS. Zebranie założycielskie Stowarzyszenia Polskich Fotografów Lotniczych AIR-ACTION odbyło się 29 listopada 2009 roku w Warszawie (galeria).­

Grupowe zdjęcie po zakończeniu obrad­. Foto Przemek JIMIX Maliszewski. Od lewej góra: hesja, sqpien, Joa, FMS, Dyziek, MarS, Qna, kichu, deoc, antrez Od lewej na dole: Hlynur, Slavcio, wilk, kurczak, JIMIX.
To było wspaniałe uczucie. Patrzyłem jak moje pomysły padają na podatny grunt i… zaczynają rosnąć. Za sprawą c­iężkiej pracy zarówno mojej jak i wielu bliskich mi osób, bardzo szybko AIR-ACTION stało się wyjątkowym miejscem w foto-lotniczym światku.


O CO TAK NAPRAWDĘ CHODZI W SPFL?
Wyjątkowym gdyż opartym na kilku dla mnie najważniejszych zasadach, bez których ja sobie nie wyobrażam ani SPFL ani w ogóle lotniczego fotografowania.
Przede wszystkim samo fotografowanie, by było efektywne - musi być oparte o dobrą, wspólną zabawą! Do dobrej zabawy zaś, potrzebni są dobrzy jej towarzysze, więc wszystko musi być oparte na przyjaźni, wzajemnych bardzo dobrych relacjach, wzajemnej pomocy, uśmiechu i tej odrobinie „ześwirowania”! Już te dwa zdania zamykają, lub powinny zamknąć drzwi do SPFL dla wszystkich poważniaków, smutasów, egocentryków, samotnych strzelców i ludzi, dla których samo fotografowanie i fotograficzna zdobycz są najważniejsze. „Gdyby chodziło tylko o fotografię – to po co to wszystko?” To nasze podstawowe hasło, które znakomicie opisuje o co w SPFL chodzi. A może dokładniej – jakie jest rozłożenie priorytetów. Bo przecież sama  zabawa to też nie wszystko. Zabawa ma być tylko i aż stanem ducha (i ciała? ;) ) na bazie którego powstaje nasza fotografia lotnicza. Jaka jest ta fotografia? Ano inna trochę od typowej spotterki. Fotografia, w której główny akcent jest położony właśnie na nią a nie na sam obiekt w postaci samolotu, śmigłowca czy innego  lotniczego akcentu. Jesteśmy fotografami fotografującymi lotnictwo a nie tylko miłośnikami lotnictwa dokumentującymi je za pomocą fotografii. Rozumiecie różnicę? Dla nas ważniejsze od modelu statku powietrznego, jego numerów, historii i parametrów technicznych są ładne światło, dobre tło, idealna kompozycja czy choćby odpowiednia technika fotografowania. Najpierw fotografia a później lotnictwo. Co nie znaczy, że na lotnictwie się nie znamy wcale. Jedno drugiemu nie przeszkadza. Chodzi tylko o odpowiednie rozłożenie akcentów, które z kolei determinuje nasze działania związane z  wybieraniem miejsca i czasu focenia jak i samo nasze zachowanie podczas focenia. W SPFL dążymy też do osiągnięcia jak najwyższego poziomu fotograficznego. Dążymy poprzez stałe doskonalenie warsztatu. Wysoki poziom nie jest wymagany od ludzi, którzy się do nas przyłączają. Ważne by mieli podstawy i żeby im się chciało – reszty się po prostu nauczą! Najważniejszy jest uśmiech – tego nauczyć się nie da! :)


SCHODY ZEWNĘTRZNE
SPFL już w zasadzie od pierwszego dnia po ogłoszeniu światu o swoim istnieniu, napotkało na nieprzewidzianą przez nas wcześniej falę -  najdelikatniej mówiąc – niechęci. Zdziwiło mnie to, gdyż zamiar był prosty. Tworzymy stowarzyszenie najlepszych, polskich fotografów lotniczych, którzy mają podobne do naszego podejście. Jak się szybko okazało już te dwa słowa: polskich i najlepszych zadziałały na wielu jak płachta na byka. „Polskich” zostało zrozumiane, że uzurpujemy sobie przynależność narodową i że (niby wg nas) jak ktoś już nie z nami to już nie polski – co było oczywiście bzdurą, bo wszelkiego rodzaju zrzeszeń ze słowem „polskich” jest całe mnóstwo i nikt nie ma z tym problemu ale najwyraźniej nam nie wolno było tego przymiotnika używać. Słowo „najlepszych” też zadziałało negatywnie bo jak się szybko okazało, w każdym (głębiej lub czasem bardzo płytko) siedzi  ten „najlepszy” i gdy ktoś inny się tak określa to… boli. Nam jednak nie chodziło o to, że jesteśmy najlepsi! Gdyby ktoś mnie znał to by wiedział, że w przypadku fotografii jestem mega przeciwny takiemu określaniu kogokolwiek, gdyż fotografia jest niezmierzalna i nie da się tego nigdy określić kto jest najlepszy a kto nim nie jest.  Zresztą już nawet sama próba takiego „pomiaru” mija się wg mnie z sensem i celem. Po co? Bardziej nam chodziło o to, by SPFL miało jakąś markę. By zrzeszało samych „najlepszych” w sensie jak najlepszych fotografów. Takie miało być i jest nasze dążenie. Do dziś zresztą ten tekst o naszym dążeniu (które nie jest przecież określeniem stanu rzeczywistego) jest na naszej stronie w wersji bez zmian od samego początku (Do poczytania O Nas na spfl.pl).
Te wszystkie nieporozumienia oczywiście skumulowały się na mojej osobie i powstał tzw. „problem z hesją w Polsce” jako „samozwańczym królem polskiej fotografii lotniczej”. No miło nie było i sporo energii trzeba było zużyć na wyjaśnienie bądź co bądź prostych spraw. Wszystko szczegółowo opisane TU. Później, na bazie tych jaj z „królem”, podczas AIR-SHOW w Radomiu w 2011 roku, moi przyjaciele z SPFL zorganizowali mi o poranku ceremonię koronacji (korona była wykonana z papierowego talerzyka). Ja poszedłem z tematem dalej i… paradowałem w tej koronie podczas całych pokazów!

­Nasza ekipa z samozwańczym królem na moment po przejściu przez bramki pokazów­. Ochrona gdy zobaczyła króla - odstąpiła od kontroli królewskiej walizki :P  Foto Tomasz Szczech
Król w całej okazałości z koroną przyozdobioną w klejnoty :P­ Foto Lucjan Fizia
Śmiechu z tym było co nie miara i suma summarum należy podziękować osobie, która do takiej roli mnie nominowała :) Nie zapomnę miny greckiego pilota F-16, który podczas kołowania widząc mnie stojącego na krześle w tej śmiechowej koronie, oddał mi właściwy dla mojej rangi honor! :)  No jaja straszne były :)
Tak było ponad trzy lata temu. Czy teraz jest lepiej? Zdecydowanie lepiej ale niestety nie idealnie. Cały czas stąd czy zowąd słyszy się jakieś głosy ludzi, którym hesja czy SPFL siedzą jakoś dziwnie kolcem w oku. A to że to, a to że tamto. Że głośni, że piją, że nie wiadomo co robią… Tak – na pokazach dobrze się bawimy, ale wszystko jest ogarniane w pewnych nieprzekraczalnych granicach. Gdy puszczamy muzykę, zawsze pytamy czy naszym sąsiadom to nie będzie przeszkadzać. Gdy pijemy piwko czy tradycyjną ColęL, też wszystko w rozsądnych granicach. Jedno jest pewne. Jeżdżę na pokazy lotnicze od bardzo dawna i prawie zawsze w rozbawionej grupie przyjaciół. Nigdy, powtarzam -  nigdy, nie zdarzyło mi się by ktoś z naszej ekipy z czymś przesadził. By ktoś obok nas odczuł jakiś dyskomfort. Nie było nigdy żadnej draki, żadnej afery. Wszystko jest na wesoło i z poszanowaniem towarzyszy fotografowania. Bardzo często za to staramy się pomagać innym. Nie raz pożyczaliśmy komuś sprzęt, nie raz podpowiadaliśmy rozmaite ustawienia, nie raz doradzaliśmy to czy owo.  No bo jak inaczej? Przecież łączy nas jedna wspólna zajefajna pasja! :)


SCHODY WEWNĘTRZNE
Ta nasza wyjątkowa przygoda z AIR-ACTION trwa już ponad pięć lat. Tylko pięć czy aż pięć? Po mojemu aż pięć. Każdy, kto ma jakieś doświadczenie z pracą w takich instytucjach przytaknie, że 5 lat to już niezły wynik. Mam spore doświadczenie w pracy z ludźmi. W zasadzie od dzieciństwa działam w mniejszych czy większych grupach. Prawie zawsze byłem liderem i wiem doskonale jak to jest. Zawsze na początku jest zwarta ekipa, mega entuzjazm i super energia. Później zaczynają się schody. Z czego one wynikają? A przyczyn jest zawsze bardzo dużo.  Każdy członek grupy ma swoje przemyślenia, ma swoje dobre i… te nie do końca dobre dni, ma swoje ambicje i często widzi rzeczy zupełnie inaczej niż inne osoby. Do tego pojawiają się nowi ludzie – świeża krew. Świeża krew potrafi tchnąć w organizm fajną, nową energię ale i wśród nowych często trafiają się tacy, którzy od samego początku chcieliby zmienić panujące już zasady czy w najlepszym razie robią wszystko po swojemu za nic mając pisane czy nie pisane reguły. Zaczynają się tarcia między poszczególnymi osobami. Tworzą się grupy, grupki i też trą się między sobą. Jedni ludzie się kochają, inni przyjaźnią a jeszcze inni nie cierpią. Tu bardzo ważna i bardzo trudna jest rola „lidera”. W SPFL nie raz i nie dwa musiałem stawać po stronie ludzi, których średnio lubiłem jako hesja ale musiałem tak działać jako obiektywny prezes. Bywało też i odwrotnie, kiedy musiałem jako prezes sprzeciwiać się moim najbliższym. No generalnie działo się u nas i dzieje cały czas. Ludzie przychodzą i odchodzą. Miewaliśmy i trzeba zakładać, że pewnie też miewać będziemy napięcia, które skutkowały i będą skutkować dramatycznymi ruchami w postaci rezygnacji z członkostwa nawet bardzo bliskich i ważnych osób. Nie ma już z nami wielu członków, też założycieli, którzy kiedyś wspólnie z nami focili tu czy tam. To jest smutne ale… taka jest kolej rzeczy. Czasem te rezygnacje wynikały ze wspomnianych wyżej napięć czy różnic poglądów ale często z powodu ot rozstania się ludzi z fotografią lotniczą. Zawsze będę zwolennikiem wyjaśnienia sobie stanowisk i poważnego i racjonalnego zadziałania, a przeciwnikiem niepotrzebnego szarpania się i psucia sobie nerwów. Trzeba przyznać, że tego drugiego w SPFL jest na szczęście bardzo niewiele.


SUKCES?
Przez te pięć lat udało nam się jednak zrobić bardzo wiele! Mamy sukcesy wyraźnie zauważalne ale też i takie, które ciężko z zewnątrz dostrzec choć często bywają większe od tych spektakularnych. Dla mnie największym sukcesem jest chyba fakt stworzenia prawie idealnie działającej organizacji. Tych wszystkich trybów i trybików, które dzień w dzień pracują na sukces SPFL. Trybików, czyli osób, które mają przecież na co dzień masę swojej pracy i obowiązków poza SPFL! Mimo to potrafimy jakoś ogarniać jedno i drugie. Kto ma więcej czasu, przejmuje pracę tego bardziej pochłoniętego życiem i tak na zmianę. Zaczynając od góry - mamy genialny zarząd składający się z ludzi, którzy dokładnie wiedzą co jest dla AIR-ACTION ważne a co nie. Ludzi, którzy potrafią się porozumieć mimo często różnych zdań. Ludzi, którzy potrafią mądrze wypracować kompromis. Ludzi, którym się chce! To dla mnie bardzo ważne, gdyż w takim NKP prawie wszystko było na mojej głowie. Tu nie raz i nie dwa moje pomysły nie przechodziły – i dobrze! Tak to powinno działać. Do tego żyjemy w bliskich relacjach, nie ma sporów i nerwów a to przekłada się na całe STO. Mamy podzielone role i każdy zajmuje się swoją działką nadzorując i organizując pracę innym. A tej pracy jest od cholery! Oczywiście można powiedzieć, że sami ją sobie narzuciliśmy ale już tak jest, że jak się chce coś osiągnąć to trzeba czasem spiąć pośladki. Pracy jest sporo w sprawach papierkowych, finansowych. Dużo jest roboty z przyjmowaniem nowych aplikacji, z ocenianiem zdjęć przez Radę Artystyczną. Mamy też sporą kolekcję ciuchów klubowych, które wyróżniają nas na lotniczych imprezach ale to wszystko też trzeba ogarnąć od koszulki, nadruków po kurtki i hafty. Masa roboty jest przy obróbce materiału z każdego eventu lotniczego. Pewnie sobie nawet sprawy nie zdajecie jak to u nas działa. Nawet wojsko jest gorzej zorganizowane! :) Gdy odbywa się jakaś impreza – powiedzmy pokazy lotnicze – zawsze wybiera się na nią jakaś grupa członków. Wszystko jest oczywiście ściśle notowane na wewnętrznym forum. Już na imprezie jest postanowione kto pisze newsa (aktualność, która pojawi się zaraz po imprezie na naszej stronie w dziale: Aktualności) a kto pisze relację, czyli opis tego co działo się na danej imprezie. Relacja trafi do naszego chyba największego skarbca czyli do słynnego GiKB (Zapraszam do: Gdzie i Kiedy Byliśmy!), w którym znajdują się dziesiątki relacji ze wszystkich naszych mniejszych czy większych wypadów! Po pokazach każdy ma obowiązek przesłać swoje najlepsze zdjęcia (przesyłanie zdjęć opisane jest Umową Licencyjną zawartą między członkiem a SPFL). Z tej paczki najlepszych zdjęć, wyznaczony członek Rady Artystycznej lub jego pomocnik, wybiera te najlepsze i najlepiej opisujące imprezę. Paczka zdjęć wraz z relacją wpada do www-teamu, który taguje zdjęcia znakiem wodnym SPFL oraz danymi autora i wrzuca w odpowiednie miejsce na naszej www. Zdjęcia dostaje też fb-team, który robi stosowny wpis na FaceBooku. Ot tyle roboty tylko przy jednej imprezie! Trzeba tego wszystkiego pilnować, kontrolować, nadzorować – normalnie masakra jakaś :) Takich wewnętrznych działań jest całe mnóstwo. Niestety nikt z zewnątrz nie zdaje sobie sprawy ile czasem czasu trzeba poświęcić by to pięknie ogarnąć. Za to efekt jest zachwycający! Zapraszam na naszą www :) Dlatego ja jestem szalenie dumny, że właśnie tak to wszystko pięknie działa. Praca wewnątrz stowarzyszenia daje fundament, dzięki któremu widać nas na zewnątrz. Wychodząc z części zamkniętej naszego forum na część otwartą już da się zauważyć pewna różnica, która bardzo odróżnia nasze forum od innych tego typu tworów w sieci. Umieszczając na naszym forum zdjęcia możecie być pewni, że zobaczycie w komentarzach krytyczne, konkretne, subiektywne uwagi wielu z nas. Dlaczego? Uważam, że nie ma lepszej nauki fotografowania jak praca na żywym organizmie. Dajesz zdjęcie a my mówimy co trzeba zrobić by je poprawić. Analiza tych komentarzy da na pewno świetny efekt. Każdy kto się do nich stosował w krótkim czasie poprawiał swój warsztat. Każdy kto na konstruktywną krytykę się obrażał – pozostawał w tym samym miejscu swojego fotograficznego rozwoju w jakim był przed wrzuceniem fotki. Wybór należy do Was. Na naszym forum znajdziecie też zdjęcia nielotnicze gdyż… to jest forum fotografów a nie wyobrażam sobie, by wrażliwy fotograf poprzestał li tylko na fotkach lotniczych.  
Od wielu lat współpracujemy z bazami lotniczymi Sił Powietrznych RP. Ta współpraca najprościej rzecz ujmując polega na tym, że wojsko pozwala nam robić u siebie zdjęcia a my w zamian odwdzięczamy się materiałem fotograficznym, który wojsko wykorzystuje do swoich potrzeb. Idealny układ. W wielu bazach przekonano się, że dając nam tylko możliwość, baza otrzyma w zamian najlepszy możliwy materiał. Nie tylko w postaci plików na www czy fb ale też w postaci wydruków mało i wielkoformatowych. W wielu bazach mamy bardzo bliskie, często przyjacielskie relacje, z których jesteśmy bardzo dumni i o które bardzo dbamy. Dzięki nim możemy jeszcze bardziej rozwijać naszą pasję! Nie tylko bazy przekonały się, że współpraca z SPFL to dobry biznes. Wiele poważnych imprez lotniczych, nie tylko w naszym kraju, daje nam z góry większą pulę akredytacji wiedząc, że zdjęcia przez nas zrobione znakomicie zareklamują dany event. Największym wg mnie zewnętrznym sukcesem SPFL jest to, że zgodnie z naszym stałym dążeniem, tworzymy rozpoznawalną markę zarówno w Polsce jak i za granicą. Markę utożsamianą z wysokim poziomem fotografii! No i… z trochę innym podejściem do samego fotografowania ;)

­

Nie do końca normalna ekipa SPFL AIR-ACTION podczas pokazów NATO DAYS 2014 w Ostravie
To wspaniałe uczucie być kojarzonym zarówno w Moskwie jak i w Las Vegas. Mieć zwolenników w Japonii, Szwecji czy Włoszech. Jestem dumny gdy nasi zagraniczni przyjaciele proszą o porady i tworzą swoje własne stowarzyszenia oparte w swoim działaniu na SPFL  AIR-ACTION. A to przecież dopiero tylko pięć lat! :) Brawa dla nas!! :D

NA KONIEC
Na koniec tej mojej subiektywnej analizy, z okazji piątej rocznicy ale nie tylko, chciałbym wszystkim którzy nawet w minimalny sposób przyczynili się do rozwoju SPFL (szczególnie obecnym i byłym członkom SPFL) bardzo serdecznie podziękować i życzyć samej pomyślności! Jednocześnie obiecuję, że ze swojej strony dołożę wszelkich starań by jeszcze bardziej rozwinąć SPFL i jeszcze lepiej popularyzować te dwie najpiękniejsze pasje jakimi na pewno są fotografia i lotnictwo!

OK – a teraz czas na świętowanie! :)))))))))))
 

­­
 

Tło:

zamknij

© 2018 Sławek hesja Krajniewski

Polityka prywatności

Wykonanie: DRE STUDIO Agencja kreatywna