Tekściwo

hesja Air-Art Photography

01 STY 2014

Fotoloto 2013

Subiektywne podsumowanie roku 2013

2013 Air-Art Highlights subjectively!
Czyli mój foto-lotniczy rok 2013 – subiektywnie
if You want English version - click HERE

­
Wraz z obrobieniem ostatnich zdjęć z Axalp, mój foto-lotniczy rok 2013 dobiegł końca. Dla mnie rok przedziwny. Rok tak zabiegany i zarobiony, że nie miałem czasu ani możliwości na bieżąco pisywać zwyczajowych relacji z imprez. Nie dość, że rok był chyba nawet bogatszy w imprezy lotnicze od swojego poprzednika to jeszcze podczas jego trwania udało mi się wydać drugą edycję albumu „Odloty hesji”! W 2013 roku byłem aż na 21 wypadac­h foto-lotniczych przebywając prawie 27 tysięcy kilometrów! Boli mnie jednak ten brak relacji. Postanowiłem to jakoś nadrobić. Nie ma sensu pisać surowych relacji z każdej imprezy po długim czasie od jej zakończenia. Pomysł natomiast mam taki, by opisać lotnicze wypady 2013 roku ze zwróceniem uwagi na ciekawsze momenty oraz by pokusić się o coś w rodzaju subiektywnego rankingu tych imprez uwzględniając takie elementy jak ilość lotniczych atrakcji, możliwości ich fotografowania, warunki pogodowe, panującą na danej imprezie atmosferę i współczynnik WOW – czyli jakie impreza zrobiła na mnie wrażenie generalnie. Co mi z tego wyjdzie? Zobaczymy :)

 


6 marca. Akademia Nikona – Krzesiny.
Fotografowanie lotnicze rozpocząłem 6 marca podczas warsztatów Akademii Nikona. Pierwsza tegoroczna edycja odbyła się na poznańskich Krzesinach. Na warsztatach jak to na warsztatach. Mniej nastawiam się na dobrą zabawę i fotografowanie a bardziej na ogarnięcie, by warsztatowicze byli zadowoleni. Atrakcji lotniczych nie zabrakło. Mieliśmy nasze piękne Jastrzębie zarówno na statyce jak i podczas startów i lądowań. W każdym GO wylatywało ich po kilkanaście, więc dużo nawet jak na Krzesiny! Niestety jak to też na Krzesinach – mogliśmy wszystko fotografować ale z dość sporej odległości od pasa i co chwilę otrzymywaliśmy pouczenia, że i tak jesteśmy zbyt blisko. Co ważne – dopisała też pogoda! Było słonecznie acz bez termiki. Troszkę popołudniem chmurki przykryły niebo ale za to w miarę malowniczo. Wszystkie te elementy sprawiły, że było bardzo fajnie choć dla mnie deczko monotonnie. W zasadzie tylko starty i tylko lądowania i tylko jeden typ statku powietrznego ale… za to jaki zacny i ile go! :) Mogło być przecież o wiele gorzej!
Miejscówka 3; Atrakcje 5; Pogoda 7; Atmosfera 4; WOW 3; Razem 22



Galeria zdjęć: AN Krzesiny

 


18 kwietnia. Mińsk Mazowiecki i piękne światełko.
Dzień przed wizytą w bazie rewelacyjnie zachodziło słoneczko i chciało się za wszelką cenę, by i podczas naszej krótkiej i roboczej wizyty było podobnie. Udało się! Również 18-tego kwietnia było piękne niebo a i atrakcji na lotnisku nie zabrakło! Okazało się, że Kuman trenował do sezonu pokazowego. Mieliśmy więc super okazję przyfocić go z samego środka lotniska. Manewrujący tuż nad głową na dopalaczach piękny MiG-29 to zjawisko, które zawsze podkręca wszystkie zmysły! Dodając do tego kilka ekstra low passów oraz cudowne starty na dopalaczach do nocnych lotów - osiągnęliśmy pełnię szczęścia!
Miejscówka 8; Atrakcje 8; Pogoda 10; Atmosfera 8; WOW 7; Razem 41


Galeria zdjęć: EPMM kwiecień

 


19 kwietnia. Malbork i spotkanie z Eurofighterami.
Już kolejnego dnia pojechaliśmy do krzyżackiego Malborka by na tamtejszym lotnisku skraść kilka kadrów brytyjskim Typhoon’om, które w tych dniach wizytowały Polskę. Impreza z góry wyglądała na stricte spotterską ale liczyłem na to, że uda się też przy okazji złapać choć kilka ciekawych kadrów. Nie ukrywam też, że zawsze podziwiam te samoloty. Są dużym osiągnięciem ludzkiej myśli techniczno-lotniczej i podobno jedynymi, które są obecnie w stanie dokopać nawet Raptorowi :) Poranek w Malborku przywitał nas piękną pogodą i widokiem czwórki gości zza kanału La Manche ustawionych na płaszczyźnie i gotowych do obfocenia. Po tej statycznej części nastał czas lotów. Wraz z upływem czasu popsuła się niestety pogoda. Niestety też, prawie wszystkie maszyny, czyli zarówno Eurofightery jak i nasze MiG-29 startowały bez dopalania, co znacząco obniżyło poziom naszej foto-lotniczej adrenaliny. Prawie wszystkie, bo „Złoty” nie odmówił sobie tej przyjemności, co zostało skrupulatnie odnotowane na naszych matrycach :) Tego dnia emocje nie opadły nam nawet po wyjściu z Bazy! Zupełnym przypadkiem poznaliśmy niesamowite miejsce. To restauracja Gothic – prowadzona na malborskim zamku przez mistrza Gałązkę. Wspaniałe miejsce, wspaniałe jedzonko i wspaniały człowiek! To była niebywała uczta zarówno dla ciała jak i dla ducha i wyjątkowe uwieńczenie tego nietuzinkowego dnia.
Miejscówka 5; Atrakcje 6; Pogoda 4; Atmosfera 7; WOW 3; Razem 25


Galeria zdjęć: EPMB i EF2000

 


24 kwietnia. Świdwin – podróż sentymentalna.
Korzystając z kapitalnego światełka i pięknej wiosennej pogody, wyruszyliśmy tym razem w podróż sentymentalną do Świdwina. Sentymentalną, bo w tej bazie kiedyś pracowałem przez prawie rok i bardzo dobrze poznałem jej różne miejscówki – też fotograficzne. Plan był taki, by skorzystać z wyjątkowego położenia słońca względem elementów lotniska i zrobić zdjęcia samolotów Su-22 kołujących na nocne loty właśnie z zachodzącym słoneczkiem w tle. Pogoda od rana była rewelacyjna. Wizytę w bazie rozpoczęliśmy od rozmowy z dowódcą i wręczenia mu kilku naszych zdjęć z poprzednich odwiedzin. Następnie pojechaliśmy na lotnisko. Nie omieszkałem odwiedzić kolegów na eskadrze technicznej. Byli prawie wszyscy, na których mi zależało! Co za spotkanie! Nie widzieliśmy się prawie 20 lat! Nie było jednak dużo czasu na plotki gdyż z daleka dobiegał naszych uszu znajomy ryk silników Su-22. Po uzgodnieniach na wieży ruszyliśmy na foto-łowy po drugiej stronie pasa. Może Su-22 nie ma już zbyt dużo walorów bojowych, ale dla mnie to wyjątkowo cudowna i fotogeniczna maszyna! Start na dopalaczu widziany z bezpośredniej bliskości robi niesamowite wrażenie! Suczki jedna za drugą a to szły w górę, a to lądowały. Z każdą minutą słońce było coraz niżej nad horyzontem, rozlewając swoje ciepłe światło, w którym pławiły się nasze piękne, acz hałaśliwe modelki. Tuż przed zachodem przemieściliśmy się na miejscówkę, z której lata temu kręciłem film, podczas nocnych lotów. I tym razem było tam cudownie. Kołujące Su-22 z włączonymi światłami a w tle ognisty zachód słońca, to coś co sprawia, że serce bije zupełnie inaczej!  Po kołowaniu starty wprost w czerwień zachodniego nieba – masakra! :)
Miejscówka 10; Atrakcje 7; Pogoda 10; Atmosfera 9; WOW 8; Razem 44

 


Galeria zdjęć: EPSN kwiecień

 


6-8 maja. Badania Nadarzyce.
W tamtych dniach, w ramach moich służbowych obowiązków, miałem przyjemność brać udział w testach nowego uzbrojenia do naszych śmigłowców Mi-17. Wrażeń było bez liku nie tylko fotograficznych. Widok potężnego śmigłowca pędzącego kilka metrów nad głową – bezcenny! Mam nadzieję, że już niebawem będę mógł opublikować kilka zdjęć (i filmów!) z tamtych dni. Tymczasem tylko jedno „pozbawione” niektórych elementów, ale doskonale oddające klimat ;)
Miejscówka 10; Atrakcje 7; Pogoda 6; Atmosfera 3; WOW 4; Razem 30

 

18-19 maja. Festyn lotniczy „Lotnisko Bliżej Miasta” Michałków.
To były moje pierwsze pokazy lotnicze w 2013 roku i mój pierwszy raz w Michałkowie. Jechałem tam z pewną dozą nieśmiałości - głównie w celu spotkania się z przyjaciółmi z SPFL. Impreza jednak przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Była ponownie piękna pogoda i o dziwo - było sporo atrakcji w powietrzu! Strefa dla fotografów niestety była wyznaczona przed linią publiczności co nie podobało się ani publiczności za barierkami, ani nam. Na szczęście mieliśmy inne swoje ulubione miejsce do focenia ;) Atmosfera zarówno na pokazach jak i w hotelu była też rewelacyjna. Wszyscy się zdrowo stęskniliśmy za sobą i za pokazami. Tak rozpoczął się sezon pokazów A.D. 2013!
Miejscówka 6; Atrakcje 5; Pogoda 9; Atmosfera 8; WOW 5; Razem 33


Galeria zdjęć: Michałków


25 maja. Mińsk mazowiecki – Święto Bazy.
Na Święto 23 Bazy do Mińska postanowiłem się wybrać z Majką. Nie wiem czy był to dobry pomysł głównie z racji na pogodę. Było dość zimno i deszczowo. Maja konkretnie zmarzła ale przyjaciele pożyczyli jej swoje zapasowe ciuszki i jakoś dała radę. Na szczęście gdy już nastała pora pokazów w locie pogoda się lekko przełamała i nie było aż tak tragicznie. Główną atrakcją imprezy były oczywiście dwa pokazy naszego MiG-29. Po raz pierwszy w tym roku widziałem nasze Fulcrumy strzelające flarami! Pokaz super ale niestety trochę zabrakło tła.
Miejscówka 5; Atrakcje 5; Pogoda 3; Atmosfera 3; WOW 3; Razem 19


Galeria zdjęć: EPMM - Święto Bazy

 

8-9 czerwca. Göteborg Aero Show 2013.
Postanowiliśmy zrobić wypad na takie trochę dla nas egzotyczne pokazy. Po zeszłorocznej przygodzie w Norwegii trochę tęskniliśmy za Skandynawią. Wybór zatem padł na pokazy w Göteborgu! Główny cel to oczywiście przyfocić SAAB-y w ich własnym gnieździe. Zwłaszcza Drakena. Niestety okazało się tuż przed imprezą, że nie będzie ani Drakena ani kilku innych atrakcji… Skoro jednak bilety już były nabyte i pokoje zarezerwowane, to oczywiście nie zrezygnowaliśmy z wyjazdu. Postanowiliśmy przyfocić co tylko się da i jak zawsze dobrze się bawić! Byłem bardzo ciekaw jak to wszystko będzie wyglądać na pokazach tam, w krainie szwedzkiego stołu :P Pokazy malutkie i takie bardzo kameralne ale pogoda dopisała i co najważniejsze – dopisała atmosfera! Miejsce dla fotografów było wyznaczone na takiej górce ze skałami w sąsiedztwie strefy przygotowania statków powietrznych! Widok z niej był całkiem całkiem :) Viggen pięknie polatał. Nawet jednego dnia rewelacyjnie pozrywał strugi! Nie widziałem wcześniej takich zdjęć Viggena, jakie udało się nam popełnić. Choćby z ich powodu opłacało się jechać. Dodatkowo zwiedziliśmy muzeum w podziemiach lotniska, gdzie przyfociliśmy te wszystkie piękne, szwedzkie maszyny z bliska… Było super!
Miejscówka 6; Atrakcje 7; Pogoda 7; Atmosfera 8; WOW 6; Razem 34


Galeria zdjęć: Göteborg

 
13-15 czerwca. Luchtmachtdagen Volkel Open Days RNLAF 2013.
Nastał w końcu ten czas gdy po raz pierwszy wybrałem się na Luchtmachtdagen! Dzięki działaniom kicha, udało nam się dostać nie tylko na same pokazy ale również na Spotter Day, który poprzedzał tę wielką imprezę. Dużo wcześniej słyszałem o Luchtmachtdagen ale i tak zaskoczył mnie rozmach i organizacja tych holenderskich pokazów. Najbardziej spodobały mi się pokazy francuskich Mirage, oczywiście holenderskich DEMO AH-64 i F-16 czy mega-flary z duńskiego C-130, które w zasadzie tylko oglądałem popisując się mega gapiostwem! Do super pomysłów organizatorów zaliczam na pewno prezentację Królewskich Holenderskich Sił Powietrznych. To było coś, co sprawiło, że podziwiający ten pokaz Holendrzy, powinni być mega dumni ze swojego lotnictwa! No ja bym był :) Polegało to ogólnie mówiąc na tym, że dziesięć F-16 po starcie oczywiście na dopalaczach, robiło kolejno naloty parami na lotnisko symulując atak i strzelając flarami. W tym samym czasie bezpośrednio nad płytą lotniska, niezłe zamieszanie robiła cała wataha śmigłowców głównie Apache czy Chinook. Działo się tyle i na dole i na górze, że nie wiadomo było co fotografować! Na zakończenie pokazu, nad lotniskiem przeleciała wyjątkowa formacja składająca się z holenderskiego Boeinga 737-800 z ponad setką nieuleczalnie chorych dzieci na pokładzie, w pięknej asyście właśnie tych dziesięciu F-16! Ten widok zrobił na mnie ogromne wrażenie! Wspaniały pokaz! Miałem też w niezłego farta podczas pokazu belgijskiego F-16. W pewnym, dość dynamicznym manewrze, zaraz po wystrzeleniu salwy flar, samolot nieomal „zderzył” mi się w kadrze z lecącym hen wysoko samolotem pasażerskim! Fajnie się obaj komponują na fotce :) Podobało mi się na tej imprezie podejście do fotografów. Organizatorzy wybudowali specjalnie dla nich super trybunę, z której można było wygodnie fotografować. To właśnie wtedy wykiełkowała myśl, którą później udało się skopiować u nas na Air-Show w Radomiu. Trzy dni fotografowania w bardzo różnych warunkach pogodowych, z wielu różnych miejscówek, potężnej ilości maszyn we wspaniałej polsko-holenderskiej atmosferze! Wreszcie mogłem poznać na żywo i zaprzyjaźnić się z kilkoma mistrzami holenderskiej fotografii lotniczej. Oni za to poznali i chyba też zaprzyjaźnili się z naszą, tradycyjną, polską gościnnością ;) Luchtmachtdagen? Bardzo na TAK!
Miejscówka 7; Atrakcje 10; Pogoda 7; Atmosfera 10; WOW 8; Razem 42


 

Galeria zdjęć: Luchtmachtdagen

 


28-29 czerwca. Airpower Zeltweg.
Airpower był zawsze potężną imprezą, z gatunku tych, na których bez względu na wszystko trzeba być. Proces dystrybucji tzw. „Spotter Pack’ów” zawsze rozpoczyna się długo wcześniej przed nawet ogłoszeniem programu pokazów, ale i tak maniacy Airpower kupują go w ciemno i zawsze się na tym nie zawodzą. Zawsze… do tego roku! W 2013 roku bowiem, Airpower miast swej tytułowej potęgi okazał swą wyjątkową słabość. Wszyscy, którzy w końcu za niemałe pieniądze zanabyli „Spotter Pack’a”, z wielkim zdziwieniem obserwowali naprawdę nieciekawy program pokazów, który ku jeszcze większemu zdziwieniu, wraz ze zbliżaniem się imprezy stawał się coraz uboższy! Cóż było zrobić – wszystko już kupione, więc trzeba było pojechać. Na domiar złego, pogoda w Zeltweg również nie zapowiadała się zachwycająco. Do ostatniej chwili liczyłem, że coś się wydarzy takiego, co odmieni te nieciekawe zapowiedzi. Tak się jednak nie stało. W mojej ocenie pokazy uratowały tak naprawdę tylko trzy aspekty. Pierwszym był niesamowity pokaz austriackich Eurofighterów, które z racji braków w programie pięknie wypełniały pustą przestrzeń ganiając się po niebie. Drugi to zawsze niezawodni Turkish Stars. Trzeci… to jak zwykle atmosfera panująca w naszej ekipie, która sprawiła, że mieliśmy prawie non stop banana na twarzach :) A i jeszcze jedno! Coś, co zrobiło na mnie wielkie wrażenie i widziałem po raz pierwszy. To niesamowite wręcz dymy, które ciągnął za sobą Hawker Sea Fury. Dymy po opuszczeniu smugaczy samolotu wykonywały niesamowity wręcz taniec łącząc się ze sobą a to w piękne koła, a to w inne ciekawe figury! Gdy w tę pajęczynę linii wpadał dodatkowo samolot, mieliśmy naprawdę bajkowe widoki!
Miejscówka 8; Atrakcje 4; Pogoda 4; Atmosfera 7; WOW 4; Razem 27


Galeria zdjęć: Airpower


19-21 lipca. “Awesome” Royal International Air Tattoo!
„Awesome” RIAT – z racji słowa „awesome” - które było naszym przebojem podczas całych pokazów od pierwszych chwil w hotelu - lub raczej jak to nazwaliśmy - Rafale International Air Tattoo? Tak czy siak, Air Tattoo to jedna z moich najbardziej ulubionych imprez w każdym sezonie! W 2012 roku RIAT zarzucił wszystkich masą niebywałych atrakcji w powietrzu. Należało się spodziewać, że w 2013 tych atrakcji będzie mniej. I było mniej. O wiele mniej. Największe wrażenie w każdy dzień zrobił na nas głównie rzeczony Rafale. Jego dynamiczny przelot tuż nad naszymi głowami, z masą oderwań i piękną iryzacją, pozostanie mi na długo w pamięci! Rafale był dla mnie główną atrakcją, ale nie jedyną oczywiście. Jak zwykle na Air Tattoo pięknie było też na wystawie statycznej. W tym roku królowała na niej kultowa „Connie” (Lockheed Constelation) a wyjątkową moc prezentowały ustawione gęsiego Typhoon’y. Air Tattoo to też (a może głównie?) niesamowita atmosfera, którą tworzą ludzie przesiąknięci lotniczym wariactwem na wskroś. Mówię zarówno o organizatorach jak i odwiedzających tę imprezę świrach lotniczych z prawie całego świata. Nasze robienie zdjęć było przerywane wieloma rozmowami i wspólną zabawą. Zresztą – bawiliśmy się rewelacyjnie, mimo że pojechaliśmy tylko we dwóch z kichem! :) Dzięki organizatorom Air Tattoo, mieliśmy akredytację PRESS, która dała nam dostęp do większości stref na lotnisku! Było mi w związku z tym bardzo miło i czułem się naprawdę wyróżniony :) Byliśmy jeden dzień na terenie pokazów a dwa pozostałe poza płotem na ulubionej Rhymes Farm. Pogoda była różnista. Pierwszy dzień przywitał nas mega upałem z totalną, słoneczną patelnią nad lotniskiem, a dwa kolejne porannym zachmurzeniem z przejaśnieniami popołudniem. Bardzo się nafociłem i… bardzo odpocząłem! Tego drugiego niestety nie może powiedzieć moja wątroba :)
Miejscówka 9; Atrakcje 7; Pogoda 8; Atmosfera 10; WOW 8; Razem 42


Galeria zdjęć: Air Tattoo


22 lipca. Radomskie Orliki.
Tuż po przylocie z Air Tattoo pojechałem do Radomia na specjalne zaproszenie naszego Zespołu Akrobacyjnego „Orlik”. Szykowało im się kilka bardzo ważnych imprez i potrzebowali zdjęcia zarówno z treningów jak i takie ludzkie do folderu reklamowego. To był naprawdę super dzień. Piękna pogoda, możliwość podejścia i wejścia w zasadzie wszędzie, dwa treningi całego zespołu z fotografowaniem też z końca pasa startowego, no i sesja ludzka. Co ciekawe, równolegle z nami na lotnisku pracowała ekipa filmowa nagrywająca materiał dla Discovery Channel. Działo się, fajnie się działo! :)
Miejscówka 10; Atrakcje 5; Pogoda 8; Atmosfera 5; WOW 4; Razem 32


Galeria zdjęć: Orliki


2-4 sierpnia. Upalne Kecskemét International Air Show.
Podczas gdy fala upałów przewalała się przez Europę, my postanowiliśmy pojechać na pokazy w jej najbardziej gorące rejony! To bowiem Węgry były na początku sierpnia najcieplejszym krajem naszego kontynentu. Prognozowana temperatura miała dochodzić do 40 kresek! Byłem ciekaw jak wytrzymamy taki skwar stojąc w zasadzie cały dzień na otwartej przestrzeni, czy może raczej na patelni? Na miejscu okazało się, że rzeczywiście nie było lekko. Zwłaszcza, że nie zrezygnowaliśmy z naszych „tradycyjnych zachowań”. A stanie cały dzień pod wpływem ColiL, w takim upale, bez odrobiny cienia - było zadaniem dla mega twardzieli! Daliśmy oczywiście radę, choć było to chyba najbardziej upalne fotografowanie jakie w życiu przeżyłem. Nie wiedziałem też, że jestem w stanie wypić tyle wody jednego dnia! Co ciekawe – mimo tak wielkiego upału powietrze było w miarę czyste i termika bardzo nie przeszkadzała. Mówiąc zaś o powietrzu w ujęciu lotniczym to trzeba przyznać że nie było jakiejś wielkiej rewelacji, ale też nie było bardzo nudno. Gwoździem programu byli oczywiście Witjazi na swoich niemłodych już Su-27. Piszę niemłodych, gdyż mieliśmy okazję być naprawdę blisko tych samolotów i myślę, że małe odświeżenie choćby powłoki lakieru na pewno by się im przydało :) Niezapomnianym przeżyciem było obserwowanie i słuchanie z bliska uruchamiania silników i wykołowywania tych pięknych i majestatycznych samolotów. Trzeba przyznać, że na imprezie tej były bardzo dobrze zorganizowane punkty dla fotografów. Znajdowały się one na dwóch krańcach strefy dla publiczności co akurat pasowało by każdego dnia fotografować z innej strony. Gdy dodam, że w dzień treningów fotografowaliśmy zza ogrodzenia, to osiągnęliśmy prawie pełnię miejscówkowego szczęścia :)
Miejscówka 8; Atrakcje 6; Pogoda 7; Atmosfera 6; WOW 6; Razem 33


Galeria zdjęć: Kecskemet


6 sierpnia. Kumulacja F-16 w Łasku!
Jedną z moich niespełnionych fantazji fotograficznych było zrobienie zdjęcia kołujących gęsiego naszych przepięknych F-16. Prawie zawsze są one przygotowywane do lotu w swoich gniazdkach, skąd wykołowywują prawie bezpośrednio na pas. Nadarzyła się jednak okazja. W tamtym letnim czasie większość Jastrzębi z bazy w Krzesinach była przebazowana do Łasku właśnie. Nie dość, że urodzaj jak cholera na statyce (Krzesiniacy bazowali na CPPS) to oczywiście dwa razy większy ruch w powietrzu! Jak to jednak przy takich okazjach bywa, nie tylko my chcieliśmy odwiedzić tę super bazę w tak obfitych okolicznościach. Musieliśmy odczekać aż przez Łask przewalą się całe rzesze mediów, generałów i Bóg wie jeszcze kogo, by wreszcie 6 sierpnia, niejako rzutem na taśmę trafić na: puste od innych człowieków acz pełne samolotów lotnisko, piękną pogodę, dzienno-nocne loty i… odpowiedni kierunek startów i lądowań. Mieliśmy dużo szczęścia, gdyż w zasadzie wszystkie powyższe elementy tego dnia zagrały cudownie! Dodatkowo mieliśmy super atmosferę zarówno w naszej ekipie fociarzy jak i pilotów, z których „Mahb” zrobił mi piękny prezent w postaci osobistego pozdrowienia z kabiny! Czułem się rewelacyjnie. Wesoła podróż do Łasku, sesja podczas kołowania Krzesiniaków, sesja podczas Last Chance, sesja podczas powrotu samolotów z dziennego wylotu, sesja przy linii F-16 podczas zachodu słońca, sesja podczas nocnych startów, odlotowy powrót do Warszawy, pozostaną mi na dłuuuugo w pamięci! :)
Miejscówka 9; Atrakcje 9; Pogoda 9; Atmosfera 10; WOW 8; Razem 45


Galeria zdjęć: EPLK - sierpień

 
22-25 sierpnia. Radom Airshow!
Wszystkie imprezy lotnicze w tym roku były ważne ale jedna zdecydowanie najważniejsza! To oczywiście pokazy w Radomiu. Najważniejsza gdyż nasza, domowa i bardzo nam wszystkim zależało, by wszystko właśnie u nas w domu wypadło jak najlepiej, zarówno dla nas samych jak i dla gości z zagranicy. Pokazy i wszystko co z było z nimi związane, wypadły wręcz genialnie! Genialnie we wszystkich aspektach, które wpływają na sukces imprezy. Lista lotniczych atrakcji była przebogata! Zaskoczyła mnie ilość „dopalaczy”, czyli tego co kocham najbardziej. Pięknie w powietrzu prezentowali się zarówno zaproszeni goście jak i nasi lotnicy. W ich prezentacji pomogła rewelacyjna pogoda, która trzymała swój wysoki poziom do samego końca imprezy. Wyjątkowo pięknie było wieczorami, gdyż z powodu bogactwa atrakcji, pokazy przeciągały się nawet do chwil po zachodzie słońca. Po raz pierwszy też w Radomiu mieliśmy tyle opcji miejscówkowych do fotografowania. Poza tymi znanymi już z lat poprzednich z ulicą Skaryszewską na czele, doszła specjalna foto-trybuna usytuowana tuż przy drodze kołowania samolotów. Było i przestronnie i wygodnie i nie wstyd przed gośćmi z zagranicy, którzy do takich rozwiązań są przecież przyzwyczajeni. Wszystko to sprawiło, że zawsze rewelacyjna atmosfera panująca w naszej ekipie – była w Radomiu jeszcze lepsza! Podobnie jak w 2011 roku rozbiliśmy za lotniskiem SPFL Camp. To genialny pomysł zwłaszcza na czas tak pięknej pogody. Wspaniale było spędzać wieczory na imprezowaniu pod gołym niebem w towarzystwie zarówno SPFL-owym jak i zaproszonych gości – w tym naszych najlepszych pilotów! Cały czas sączyła się muzyczka z głośników i ColaL w nasze gardła. Było tak dobrze, że niekiedy nie chciało nam się śmigać na pokazy! Na szczęście Camp znajdował się przy ulicy Skaryszewskiej, więc w piątek i w niedzielę na miejsce fotografowania wybieraliśmy się wszyscy razem - camperem :) Wyjątkowe chwile i wyjątkowy fan! Najlepsza impreza w roku 2013! I piszę to nie tylko jako Polak ale też jako fotograf i lotniczy świr :)
Miejscówka 10; Atrakcje 10; Pogoda 10; Atmosfera 10; WOW 10; Razem 50


Galeria zdjęć: Radom AIR-SHOW


27 sierpnia – 1 września. MAKS na maksa!
Już w poniedziałek po pokazach w Radomiu, siedzieliśmy w samolocie obierając wschodni kierunek. Oczywiście lecieliśmy na Międzynarodowy Salon Lotniczo-Kosmonautyczny, który jak zwykle odbywa się na podmoskiewskim lotnisku w mieście Zhukovsky. Impreza dobrze nam znana i zawsze uwielbiana. Pojechaliśmy na pełną opcję, czyli od wtorku do niedzieli. W tym roku udało nam się wynająć cały domek w jakiejś wiosce niedaleko lotniska. Mieszkaliśmy razem z właścicielem, który dostarczał nam sporo atrakcji, zwłaszcza jak był pod wpływem alkoholu :) Dzięki niemu dowiedzieliśmy się też jak wygląda obecnie życie zwykłych Rosjan – trzeba przyznać, że nie wygląda zbyt ciekawie. Nasz udział na MAKS rozpoczęliśmy oczywiście od wizyty na lotnisku i poznaniu tego, co nas w edycji 2013 czeka. Na terenie lotniska było mniej rozrywkowo niż w 2011 roku, ale też się dobrze pobawiliśmy. Była piękna pogoda i to ładne światełko dobrze wykorzystaliśmy zarówno podczas pobytu na statyce jak i w czasie pokazów w locie. Przyznam szczerze, że już trochę tęskniłem za tym rosyjskim rozmachem. Ciarki na całym ciele towarzyszyły mi podczas fotografowania znanych już dobrze atrakcji, z których szczególne wrażenie zrobiły na mnie oczywiście wspólny pokaz Striżi i Witjazi oraz pokaz T-50 w ilości trzech sztuk! Podobne emocje towarzyszyły mi jak zwykle na statyce. Potężne Tu-144 czy A380 mieniące się w światełku zachodzącego słońca – mniam! W kolejne dni nie było już tak ładnej pogody. Spędzaliśmy je na naszych ulubionych miejscówkach poza ogrodzeniem lotniska. Pogoda z każdym dniem była coraz gorsza by osiągnąć w sobotę swoje minimum. To co się działo z pogodą właśnie w sobotę, przejdzie chyba do historii MAKS’a. Te tysiące ludzi idące z pokazów po kolana w wodzie przez totalnie zalane miasto! My też swoje odcierpieliśmy. Nie było jednak wielkiej tragedii, gdyż właśnie na sobotę zaplanowaliśmy po raz pierwszy fotografowanie z platformy foto usytuowanej po drugiej stronie pasa ale jeszcze na terenie lotniska. Miejscówka super! Spodobała mi się bardzo choć pewnie zawsze będzie mi się kojarzyć z przenikliwym zimnem, silnym wiatrem i… totalnym przemoczeniem :) W ostatni dzień pokazów poszliśmy za płot pod cerkiew. Do końca nie było wiadomo czy będzie coś latać czy nie, gdyż pogoda była nadal bardzo nieciekawa a chmury wisiały prawie nad głową. Jednak na Rosjan zawsze można liczyć. Wprawdzie z niskimi pokazami ale latało prawie wszystko! Uwielbiam ich za to, gdyż dzięki temu narobiliśmy zdjęć z niespotykanymi wcześniej oderwaniami! Heh, szkoda że kolejny MAKS dopiero za dwa lata :(
Miejscówka 10; Atrakcje 10; Pogoda 5; Atmosfera 9; WOW 10; Razem 44


Galeria zdjęć: MAKS


10-11 września. Akademia Nikona w Mińsku.
Warsztaty Akademii Nikona z fotografii lotniczej, to dla mnie zawsze wielka nerwówka zarówno przed jak i w ich trakcie. Nie martwię się o materiał, który mam do przerobienia – o siebie jestem spokojny :) Martwię się zawsze bardzo czy wypali pogoda i czy w Bazie będzie zielone światło na wszystkie zaplanowane wcześniej działania. Za każdym razem, czasem po kilku niezłych kombinacjach, wszystko udawało się jakoś ogarnąć. Tak było również i tym razem. Na warsztaty przyjechała fajna grupa ludzi i trzeba było zrobić wszystko, by jak najlepiej wykorzystać czas. Jako że na drugi dzień pogoda zapowiadała się średnia, dogadałem w Bazie, że wejdziemy na wszelki wypadek też i dnia pierwszego. Nie było to łatwe, gdyż w bazie już odbywała się wizyta jakiejś ważnej ekipy ale… nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło! Dzięki temu posunięciu mieliśmy wyjątkową okazję zobaczyć pełny pokaz Kumana na MiG-29 i to z użyciem flar! Tego się nie spodziewałem i sam ucieszyłem się jak małe dziecko widząc tę piękną maszynę śmigającą tuż nad nami w tak pięknych figurach! Zgodnie z przewidywaniami, kolejny dzień już był słabszy pogodowo i MiGi dostały czerwone światło. Latały za to przebazowane do Mińska dęblińskie Iskry! Bardzo dobrze, gdyż TS-ów w mojej kolekcji jak na lekarstwo :) Warsztaty od strony lotniczej udały się zatem wyborowo. Kolejne w marcu 2014!
Miejscówka 7; Atrakcje 7; Pogoda 3; Atmosfera 4; WOW 5; Razem 26


Galeria zdjęć: AN - Mińsk


13 września. „Happy New Year!” podczas Sanicole Sunset Airshow 2013
Wrześniowego maratonu ciąg dalszy. Nie zdążyłem jeszcze dobrze pozgrywać zdjęć z kart pamięci po Akademii Nikona a już siedziałem w samolocie do Berlina by stamtąd z niemałymi kłopotami (zdecydowanie nie pozdrawiam linii Airberlin ani lotniska Berlin - Tegel!) dostać się do Düsseldorf’u. Tam oczekiwali mnie już kichu z Wilkiem i już razem pojechaliśmy na pokazy wynajętym samochodem. Pogoda nie zachwycała. Gęste chmury co chwilę upuszczały na nas swoją mokrą zawartość. Nie przeszkodziło nam to jednak wcale w dobrej zabawie. Na lotnisku dołączył jeszcze MarS i nasi przyjaciele z Holandii i… rozpoczęła się foto-zabawa. Sunset Airshow to taka wieczorna przystawka do całych pokazów o nazwie International Sanicole Airshow, które rokrocznie odbywają się w Belgii - właśnie we wrześniu. Byłem tam po raz pierwszy i urzekła mnie wyjątkowość tej imprezy. Małe to takie jak nasze pokazy w aeroklubach, ale atrakcji co nie miara! Zwłaszcza tych, które zawierają w sobie elementy rozświetlające niebo. Od wszelkich wystrzeliwanych fajerwerków z flarami na czele po marchewki dopalaczy zawsze rozświetlających zarówno mrok jak i zmysły. Szkoda, że pogoda nie dała szansy pokazom na całkowite rozpostarcie skrzydeł. Rafale w pięknym żółtym malowaniu ledwie było widać! Jednak takie gwiazdy jak holenderski Apache, belgijski F-16 czy Swip Team zrobiły piękną robotę. Kanonada sztucznych ogni pod koniec imprezy sprawiła, że poczuliśmy się już totalnie jak podczas sylwestrowego szaleństwa. Było pięknie! Na pewno do zobaczenia podczas kolejnych edycji :) Tymczasem zaraz po wieczornym pokazie pędem wracaliśmy do hotelu, chwila snu, by o świcie wracać… na kolejne dni pokazów Sanicole? Nieeee ;) Wracać do… Polski! Gdyż tu, już następnego dnia, czekały na nas kolejne wyjątkowe emocje!
Miejscówka 7; Atrakcje 8; Pogoda 3; Atmosfera 8; WOW 7; Razem 33


Galeria zdjęć: Sanicole


14-15 września. 2 Lotniczy Zlot SPFL – Żar 2013!
O dziesiątej rano byłem w Warszawie, a godzinę później jechałem już na południe do Międzybrodzia Żywieckiego na 2 Jesienny Zlot SPFL pod górą Żar! W tym roku naszym gościem specjalnym i gwiazdą pokazu był sam Artur Kielak! Trochę to trwało zanim udało nam się zgrać wszystkie terminy. Do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy wszystko się uda przeprowadzić zgodnie z planem ale… gdy w niedzielne przedpołudnie zobaczyłem sylwetkę XA-41, którym nasz gość przyleciał prosto z pokazów na warszawskim Bemowie, wiedziałem, że już nic nie może pokrzyżować naszych planów! Od czasów pierwszego zlotu z Żelaznymi, mieliśmy już opracowane punkty do fotografowania. Wystarczyło tylko wypełnić je treścią, którą to czynność pozostawiliśmy Arturowi i jego maszynie. Zaczęła się mega zabawa. Było genialnie, choć pogoda mogłaby być dla nas nieco bardziej przychylna. Fantastycznie wygląda taki akrobacyjny samolot, fikający swoje figury tuż nad nami, mając w tle taflę wody czy piękne góry. Tego dnia miałem jeszcze jedną wyjątkową atrakcję. Mianowicie pierwszy w życiu lot szybowcem! Ależ się działo! :)
Miejscówka 10; Atrakcje 7; Pogoda 5; Atmosfera 9; WOW 4; Razem 35

Artur Kielak na 2 Zlocie Lotniczym SPFL Air Action - Żar 2013 from Przemek Szynkora on Vimeo.

­­

Galeria zdjęć: Żar

 
21-22 września. NATO DAYS!
Nasza ulubiona impreza, Dni NATO w czeskiej Ostravie, miały w 2013 roku, podobnie jak Airpower13, dość głęboki kryzys. Do samego końca czekaliśmy na jakieś mega perełki, na jakieś super atrakcje, których nigdy u naszych południowych sąsiadów nie brakowało. Niestety wraz ze zbliżaniem się terminu imprezy, atrakcji miast przybywać – ubywało. Taka kolejna analogia do Airpower. Całe pokazy oparły się w zasadzie na Turkish Stars, holenderskim F-16 czy szwedzkimi Viggenie, który dodatkowo pierwszego dnia uległ jeszcze jakiejś awarii. Mierna pogoda dopełniła czary goryczy. Nie wolno też było wejść na nasze ulubione „buraki” ale… miejscówka z której fociliśmy była i tak tą, na którą zamierzałem w tym roku uderzyć – zatem tu dramatu dla mnie nie było :) Na szczęście, jak to w Ostrawie, czy wszędzie indziej bywa, dopisała nasza ekipa! Było jak zwykle dość tłumnie i dość rozrywkowo! Hehe – na tyle rozrywkowo, że zaspaliśmy na najlepszy moment tych pokazów jakim okazał się być poranny, niedzielny pokaz austriackiego Eurofightera! No trudno – bywa i tak :)
Miejscówka 8; Atrakcje 4; Pogoda 3; Atmosfera 7; WOW 4; Razem 26


Galeria zdjęć: NATO Days

 
24 września. Fly Film Festival i Odloty hesji w siedzibie LOT!
Mówiąc o moim roku foto-lotniczym nie mogę nie wspomnieć o kontynuacji projektu „Odloty hesji”. W 2013 roku światło dzienne ujrzała druga edycja albumu! Zainteresowanych szczegółami odsyłam oczywiście na stronę www.odlotyhesji.pl. W 2013 roku również wystawa „Odloty hesji 2” miała sporo cennych ekspozycji. Najbardziej medialną odsłoną była jednak ta, towarzysząca otwarciu Festiwalu Filmów Lotniczych „Fly Film Festival” w potężnej siedzibie Polskich Linii Lotniczych LOT! Od samego początku pomysł wydawał się bardzo ciekawy. Byłem przekonany, że wystawa będzie jedynie towarzyszyć otwarciu Festiwalu. Organizatorzy zrobili mi jednak nie lada niespodziankę. Impreza była bowiem wyjątkowym wernisażem „Odlotów hesji 2”! Wyjątkowym gdyż odbył się on w genialnej oprawie. Organizatorzy „Fly Film Festivalu” zadbali o wszystko! Ilość zaproszonych i co ważniejsze – przybyłych osobistości ze świata zarówno lotnictwa jak i kultury czy nawet polityki przyprawiała o zawrót głowy! Niech choćby wspomnę, że podczas wernisażu miał miejsce koncert Anny Jurksztowicz z akompaniamentem Krzesimira Dębskiego, że zdjęcia oglądali Prezesi LOT-u, Aeroklubu Polskiego czy NIK-u, generałowie z Dowództwa Sił Powietrznych, znani polscy piloci z Tadeuszem Wroną na czele czy znane twarze z TVP z Tadeuszem Sznukiem w roli prowadzącego. Był też mój Szef z ITWL, sporo zaproszonych znajomych i nieznajomych i… jak zawsze niezawodna ekipa z SPFL! To było naprawdę mega fantastyczne wydarzenie. Tyle uścisków dłoni, przemiłych rozmów i zaskakujących niespodzianek (choćby ten tytuł  Ambasadora Festiwalu!). Tak... To wieczór który będę pamiętać bardzo długo! :)


Galeria zdjęć: "Odloty hesji 2" w PLL LOT


7-11 października. Axalp!
Sezon pokazów lotniczych w roku 2013 zakończyłem tradycyjnie w Axalp. O tej imprezie napisano już tyle, że nie ma sensu się powtarzać. Dla mnie Axalp to zawsze czas, na który z utęsknieniem czekam od zakończenia poprzedniej edycji tych pokazów. Cały rok czekania na te kilka dni, które traktuję nie tylko jako wyjątkową imprezę fotograficzno-lotniczo-turystyczną, ale głównie jako skąpany w wyjątkowej atmosferze odpoczynek  w górach, który daje mi za każdym razem wyjątkową dawkę pozytywnej, życiowej energii! Samoloty samolotami, góry górami ale atmosferę tworzą ludzie. Dlatego tak ważna dla mnie jest ekipa tam na miejscu. Nawet najpiękniejsze miejsce świata nie jest w stanie mi tak dobrze zrobić jak rewelacyjna atmosfera panująca w zespole. W tym roku, w tym aspekcie było wręcz idealnie! W naszym domku mieszkałem z Asią, deocem, kopeńkiem i mariorzem i… było nam razem tak odlotowo, że chwilami wszystkie inne atrakcje przegrywały z naszą chęcią bycia po prostu razem! Dodatkowo już pierwszego dnia, do naszej ekipy dołączył ścienny zegar Zdzisław, który mimo że mieszka w pięknej górskiej chatce, w której co chwilę widział kolejne ekipy pasjonujące się okolicznymi górami, to tak naprawdę sam osobiście nigdy tych prawdziwych gór nie widział, gdyż jak to zegar - non stop przytwierdzony był plecami do ściany. Postanowiliśmy to zmienić! Od pierwszego dnia Zdzisiek był z nami wszędzie, zarówno na imprezach w innych domkach jak i w wysokich górach! Odwdzięczał nam się każdorazowo wskazując godzinę zrobienia kolejnych zdjęć, do których wyjątkowo ochoczo pozował! Taki nasz analogowy exif :P Wesoło było jak cholera mimo że, pogoda pokrzyżowała troszkę pokazowe plany. Tak naprawdę od strony lotniczej, wysoko w górach odbyły się tylko treningi w poniedziałek i we wtorek. Te poniedziałkowe troszkę zaniedbaliśmy po niedzielnych powitaniach, ale we wtorek byliśmy od rana na terenie pokazów. Było tam piękne światełko, które niestety z każdą godziną poddawało się nadchodzącym z każdej strony chmurom. Udało nam się jednak zrobić bardzo dużo myślę wyjątkowych zdjęć. Ten dorobek i nie najgorsze prognozy pogody, zadecydowały o tym, że na środę zaplanowaliśmy atak na Wildgarst. Udało nam się wejść na szczyt w wyjątkowo dobrym tempie. Dzięki pomocy przyjaciół i ja przesadnie nie odstawałem! Na górze przeżyliśmy niesamowicie ambiwalentne emocje! Z jednej strony sama radość ze zdobycia tego nieomal trzytysięcznego giganta i rewelacyjne widoki jakie wokół niego się roztaczały, a z drugiej strony wiadomość, że na dole panuje pogodowa bryndza, w wyniku której odwołano zarówno treningi jak i jakiekolwiek loty! Tak rozdarci pomiędzy pięknem okolicy a słabymi informacjami z dołu, postanowiliśmy te drugie zagłuszyć w naszych głowach i jedynie rozkoszować się tymi wyjątkowymi chwilami na dachu Alp! Doszliśmy do wniosku, że skoro nie ma lotów, to i tak lepiej pobawić się na słońcu niż gnić tam gdzieś w deszczowym Axalp. Było kapitalnie. Cały dzień przeleżakowaliśmy na słoneczku organizując sobie własne Wildgarst Spa & Wellness 2013. W czwartek deszczowe Axalp zamieniło się w Axalp zasypane śniegiem! Pokazy również odwołano, więc pozostało nam już tylko focenie w Meiringen. Tylko? O nie! Tam jest zawsze bajkowo i wyjątkowo. Uwielbiam tę bazę! Tradycyjnie w piątek, po foceniu w Meiringen, ruszyliśmy do Polski. Niestety nasze miny były smutniejsze od tych z lat poprzednich. Smutniejsze, gdyż w 2014 roku nie będzie Axalp :/
Miejscówka 10; Atrakcje 7; Pogoda 5; Atmosfera 10; WOW 10; Razem 42

Below you will find the summary of my 2013 aviation events ranking. Radom AIR-SHOW was the best event in 2013! Łask or Świdwin were as attractive as MAKS! Weather in Moscow was not as good as we wanted it to be. Axalp, Luchtmatdagen and RIAT – these are in my opinion quite equal. The fantastic April visit in EPMM was almost as good as the big shows! Żar? Great emotions and lots of fun! Had the Sanicole weather been better it would be much higher. Airpower and NATO Days – a big dissapointment. The Nikon Academy had a totally different purpose. The 23. AB holiday was killed by the weather.

SUBJECTIVE RANKING OF MY AVIATION EVENTS A.D. 2013!

Place Points Event Short Name
1 50 Radom Airshow
2 45 EPLK - August
3 44 MAKS
3 44 EPSN - April
4 42 Axalp
4 42 Luchtmachtdagen
4 42 RIAT
5 41 EPMM – April
6 35 Żar
7 34 Göteborg
8 33 Kecskemét
8 33 Sanicole
8 33 Michałków
9 32 Orliks
10 30 Nadarzyce
11 27 Airpower
12 26 NATO Days
12 26 AN - Mińsk
13 25 EPMB - EF2000
14 22 AN - Krzesiny
15 19 EPMM – Base Holiday


2013 was rich in events and sensations! I wish 2014 was at least comparable! We'll see :)

 

Tło:

zamknij

© 2018 Sławek hesja Krajniewski

Polityka prywatności

Wykonanie: DRE STUDIO Agencja kreatywna