Tekściwo

hesja Air-Art Photography

20 MAJ 2015

List otwarty do...

...posła Andrzeja Dudy

Napisane w piątek 15 maja – przed debatą w TVP. Tekst z tymi moimi przemyśleniami zamieszczam tak naprawdę "ku pamięci". Lubię sobie poczytać takie moje polityczne wynurzenia z prz­eszłości i pewnie ten tekst chętnie przeczytam za parę lat. Zobaczę co przewidywałem i jak to wszystko w realiach się ułożyło. Tekst kieruję również do wszystkich, którzy na dziś, na teraz nie wiedzą na kogo głosować 24-go maja. Nie przekonuję Was by było jasne. Przedstawiam tylko mój obecny punkt widzenia. O ile znajdziecie w nim treści, które Was do czegoś przekonają to fajnie. Jak nie, to trudno. 
Wielka prośba. Ja szanuję Twoje poglądy nawet jak są inne od moich i o to samo proszę. Wszelkie różnice można sobie wyjaśnić w kulturalny sposób o ile wymagają wyjaśniania bo bardzo często ludzie tak się okopują w swoich poglądach, że wyrwać ich z okopu się nie da więc... po co to robić?




Szanowny Panie Andrzeju Duda
Pisze ten list pod wpływem wysłuchanych i obejrzanych właśnie Pana wystąpień na kolejnych wiecach wyborczych oraz pod wpływem panującego ostatnio trendu, na zadawanie często niewygodnych pytań. W przeciwieństwie do osób zadających pytania urzędującemu prezydentowi, ja nie jestem przez nikogo podstawiony. Chcę jedynie znać odpowiedzi kandydata na prezydenta, który jak się okazuje, ma realne szanse by nim zostać. Chcę, podobnie jak wielu odpowiedzialnych Polaków, podjąć właściwą decyzję 24-tego maja a do tego jest mi potrzebna pełna wiedza.

Odpowiedzi na pierwsze pytania mają mi pomóc zdecydować, czy jest Pan politykiem myślącym o dobru Polski czy jedynie populistą, którego celem jest jedynie zdobycie głosów zwłaszcza tych mniej obeznanych w sprawach naszego kraju obywateli. Chodzi mi o kwestię podniesienia wieku emerytalnego przez rząd PO-PSL i to, że Bronisław Komorowski podpisał tę ustawę mimo, że ani Tusk ani Komorowski nie zamierzali tego zrobić o czym mówili podczas wyborów. Na wiecach jest Pan oburzony zarówno samym faktem podniesienia tegoż wieku jak i tym, że wg Pana Tusk i Komorowski „oszukali” naród.
Jak wszyscy wiemy podniesienie wieku emerytalnego to zdecydowanie zła wiadomość dla… dla wszystkich. Prawie każdy z nas chciałby jak najkrócej pracować przynajmniej oficjalnie. Pomijam już fakt, że jak wynika z mojej wiedzy, prawie każdy kto odchodzi obecnie na emeryturę to pierwszą rzeczą, którą na niej robi jest… szukanie jakiejś pracy by do tej emerytury jeszcze trochę dorobić. Ale to jest w tym przypadku nieważne. Zgodzi się Pan ze mną, że podniesienie wieku emerytalnego to zdecydowanie zła rzecz prawda? W związku z powyższym proszę mi powiedzieć co takiego mogło się wydarzyć, że zarówno Tusk jak i Komorowski mimo złożonych narodowi oświadczeń, podjęli działania w kierunku podniesienia tegoż wieku. Co wg Pana się stało, że dwaj tak rasowi politycy, postanowili uchwalić przepis, który z góry był skazany na niezadowolenie społeczne? Czy wg Pana są politycznymi samobójcami? Czy może ze słupków finansowych oraz demograficznych wynikało, że jeżeli nie podniesie się wieku emerytalnego teraz, to w nieodległej przyszłości system, który obowiązuje w naszym kraju weźmie w łeb i ucierpimy na tym wszyscy? Może wynikało, że jeżeli nie podniesie się wieku emerytalnego teraz to już przyszłym roku będzie trzeba znacznie podnieść składkę emerytalną, która znacznie zmniejszy realny przychód wszystkim pracującym? To wg Pana nadal oszustwo, czy może polityczna dalekowzroczność skierowana nie na słupki sondażowe a na dobro polskich emerytów? Inna sprawa jest taka, że jeżeli ktoś oszukuje drugą osobę, grupę osób czy nawet cały naród to zapewne robi to w imię jakichś konkretnych korzyści. Jakie wg Pana korzyści z tej ustawy odnieśli Tusk i Komorowski?

Tematem powiązanym z podniesieniem wieku emerytalnego jest to, że oskarża Pan Komorowskiego i ekipę rządzącą o to, że przeciwstawili się narodowi i nie zgodzili na referendum w sprawie podniesienia wieku emerytalnego. Proszę mi powiedzieć czy wg Pana w sprawach tak skomplikowanych jak przeliczanie wieku przejścia na emeryturę na jej wielkość, którymi zajmują się fachowcy od finansów, rzeczywiście powinno się pytać obywateli czy czegoś chcą czy nie? Odpowiedź na tak postawione pytanie jest oczywista. Wiadomo, że referendum dałoby zakaz podnoszenia wieku emerytalnego. Nie tylko to ale każde referendum, które związane jest z finansową stroną nas, obywateli, dałaby odpowiedź, że należy nam się więcej pieniędzy i powinniśmy mniej pracować. Mało kto potrafi spojrzeć dalekowzrocznie na sprawy kraju. Zdecydowana większość opowie się za tym co tu i teraz dla każdego z nas a nie co będzie się działo z Polską za lat dwadzieścia. Panie Andrzeju. Będzie Pan prezydentem, rozpisze Pan referendum w temacie wieku emerytalnego, ludzie powiedzą, że chcą iść na emeryturę w wieku 60 lat (a może wcześniej?) i skąd Pan weźmie finanse na zasilenie systemu skoro fachowcy od słupków mówią, że bez podniesienia wieku emerytalnego w obecnej i przewidywalnej przyszłości demograficznej, nasze emerytury będą na dramatycznie niskim poziomie? Co Pan wtedy powie obywatelom? Podniesie Pan podatki by zasilić system? Podniesie Pan składkę emerytalną? Czy może zakłada Pan, że już wtedy nie będzie Pan u sterów władzy więc co to Pana obchodzi?  Czy zatem wmawianie ludziom, że podniesienie wieku emerytalnego to zło, nie jest zatem jedynie hasłem wyborczym? Inną zupełnie sprawą jest fakt, że opowiada się Pan zdecydowanie przeciwko referendom w tematach światopoglądowych. Dlaczego? Dlaczego nie zapytać Polaków o ich stosunek do wielu aspektów naszego życia, w których światopogląd dla wielu odgrywa istotną rolę? Może by się okazało, że ci którzy blokują niektóre regulacje prawne z powodu swoich przekonań religijnych mogliby być w mniejszości?

Panie Andrzeju kolejna sprawa odpowie mi na pytanie jaki ma Pan stosunek do instytucji państwowych. Co Pan powie takim Polakom jak ja, którzy mają wielki szacunek do naszych instytucji państwowych i czy jest Pan za tym by je szanować czy może szkalować? Mówię tu o badaniu przyczyn katastrofy smoleńskiej. Jak wszyscy wiemy, przyczyny tego ogromnego dramatu zostały już wyjaśnione zarówno przez MAK jak i naszą polską Komisję Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. Znamy też tezy dochodzenia prokuratury. Wszystkie podstawowe elementy tych dochodzeń są spójne. Tak jak nie mam do końca zaufania do rosyjskiego MAK-u, tak podpisuję się w 100% pod tezami dochodzenia KBWL LP i Prokuratury. Zwłaszcza, że swojego czasu byłem członkiem KBWL LP i wiem jacy fachowcy tam pracują. Zwłaszcza, że wiem kto pojechał do Smoleńska. Są to zdecydowanie najlepsi fachowcy od tego typu dochodzeń w naszym kraju. Co więcej, niczym swoją fachowością nie ustępują swoim kolegom z zagranicy. Znam szczegóły badań w Smoleńsku. Wiem, że nasi byli tam na miejscu od samego początku. Wiem, że drobiazgowo badali tę katastrofę mając pełne możliwości korzystania ze wszystkich źródeł informacji i wszelkich dowodów w sprawie. Wiem, że zrobili kawał dobrej ale niewiarygodnie trudnej roboty, do której tak naprawdę nikt nie jest przygotowany wcześniej (mówię tu o warunkach pracy w sąsiedztwie rozczłonkowanych ciał ofiar katastrofy oraz pod ciężarem medialnej i politycznej nagonki). Zrobili wszystko jak należy i przedstawili swój raport. Panie Andrzeju proszę mi powiedzieć czy wg Pana prezydentem może być osoba, która nie wierzy w ustalenia najlepszych polskich fachowców działających w ramach państwowych instytucji czy to dotyczących badania przyczyn wypadków lotniczych czy też innych? Czy prezydentem może być osoba, która wierzy w spiskowe teorie głoszone przez często pseudo ekspertów, którzy nie mieli w życiu nic wspólnego z badaniem katastrof a swoimi teoriami działają jedynie w celu wypromowania swojego imienia? Ile już było tych teorii? Ile z nich zostało podważonych? W ile teorii wierzył Pan i Pana obóz polityczny? Teorii, które po chwili okazywały się totalną fikcją czy jak to było nazwane - „blefem”? Jak można nie szanować pracy naszych niezależnych instytucji  i wpadać w wir niekończącej się histerii która skłóca ze sobą Polaków? Przecież poza garstką prawdziwych ekspertów w tej tematyce, reszta naprawdę nie ma pojęcia. Publiczne, prowadzone z najwyższych stołków podważanie raportu naszej Komisji sprawiło, że zwykli obywatele przestali już naprawdę wiedzieć gdzie jest prawda. Z wiedzy przeszli na wiarę w smoleński mit o zamachu, którego Pan jest zwolennikiem. Czy będąc prezydentem też nie będzie Pan wierzył w ustalenia polskich komisji, prokuratury, instytucji państwowych o ile nie będą mówić tego co Panu będzie pasować? Do czego to doprowadzi? 

Swoją drogą potrafi Pan spełnić moje i pewnie nie tylko moje marzenie? 10 kwietnia 2010 roku szedłem z córką siedzącą mi na ramionach w okolicach Pałacu Prezydenckiego. Ocierałem łzy i tłumaczyłem jej jaka wielka tragedia się wydarzyła. Żałowałem śmierci i wspominałem życie WSZYSTKICH 96 ofiar tego tragicznego lotu. Były tam obok mnie tysiące Polaków pogrążonych w smutku i zadumie. Czuło się ten patriotyczny klimat. Tę więź narodową. Marzę o tym by ponownie któregoś (każdego?) 10-tego kwietnia iść tam z Mają i wspominać tych wszystkich ludzi, którzy wtedy odeszli. Wszystkich. Bez słuchania bredni o zamachu! Bez słuchania jak pod znakiem krzyża wylewane są pomyje oszczerstw pod adresem ludzi, którzy są tak samo „winni” tej tragedii jak Pan czy ja! Bez politycznej agitacji PiS-u i wzniecania w ludziach nienawiści do Polaków, którzy wierzą w ustalenia powołanych do ustalania przyczyn wypadków lotniczych polskich instytucji!? Czy pomoże mi Pan zrealizować to marzenie?

Kolejne pytanie powinno dać odpowiedź czy jest Pan bacznym i obiektywnym obserwatorem tego co dzieje się w Polsce czy raczej zasłania Pan oczy na realia i mówi to, co kazano Panu mówić. Panie Andrzeju – opowiada Pan o swojej podróży po kraju. O tym jak to odwiedził Pan ponad dwieście małych miejscowości i tam odbywał spotkania z ludźmi. To bardzo cenne. Na pewno dużo Pan zobaczył i usłyszał. Na pewno też jeździł Pan po Polsce zanim Platforma przejęła rządy i na pewno też zdarzało się Panu rozmawiać z ludźmi. Moje pytanie tyczy się zatem realnego stwierdzenia różnic. Porównania tego co było 8 lat temu i tego co mamy dziś. Uważam siebie za dość dobrego obserwatora tego co dzieje się w naszym kraju. Dodatkowo dużo jeżdżę po Europie i świecie to wiem też co i jak szybko zmienia się poza granicami Polski. Osobiście nigdy nie zapomnę tego, za czym tęskniłem lat temu 8, 10 czy 20. Czego mi w Polsce brakowało i czego zazdrościłem naszym kolegom z zachodu. Dużo jeżdżę samochodem a po Polsce nie dało się normalnie jeździć. Nie było dróg ekspresowych, nie było autostrad. Pamiętam jedynie słynną „ Gierkówkę” i odcinek autostrady w okolicach Wrześni. Pamiętam ile było obwodnic. Ile jechało się samochodem do Berlina i jak wyglądała Polska podczas wjeżdżania do niej czy to z Niemiec czy z Czech. Nie tylko w temacie dróg ale i większych czy mniejszych miejscowości. Jak było szaro i biednie. Człowiek z zachodu wracał jak z raju na ziemski padół. Wyloty samolotem za granicę to w zasadzie tylko z Okęcia, które wtedy wyglądało pamięta Pan jak. Nie mówiąc już o lotniskach w innych miejscowościach niż Warszawa. A kolej? Jak to wyglądało – też wszyscy wiemy. Pamiętam jak marzyłem też o tym, by Polska miała chociaż jeden stadion z prawdziwego zdarzenia. Ile było dużych hal sportowo-widowiskowych (gdzieś na mojej stronie nawet są te moje przemyślenia)? Ile było fajnych boisk dostępnych dla młodzieży? Ile basenów czy Aquaparków? Z mojej działki pamiętam też jak wyglądały polskie bazy lotnicze… Jak te wszystkie aspekty wyglądają dziś? Mamy autostrady, mamy obwodnice. Do Polski się wjeżdża z dumą ,że to nasz kraj – obojętnie z której strony. Nawet ludzie z zachodu z podziwem kręcą głową jak tu jest teraz pięknie, czysto, kolorowo.  Samoloty latają z tak wielu lotnisk w kraju w tyle destynacji. Śmiga też pendolino :) Mamy piękne stadiony, mamy „Orliki” mamy hale widowiskowe, masę basenów i parków rozrywki. Wszystko pełne kolorowych, wesołych ludzi, którzy wydają wszędzie masę pieniędzy (tak tak, to między innymi wysoki poziom konsumpcji uratował Polskę od kryzysu!) Jak wygląda obecnie polskie wojsko? Wystarczy odwiedzić choćby bazę w Łasku, która jest jedną z najpiękniejszych i najnowocześniejszych jakie w życiu widziałem nie tylko w Europie. Owszem – dużo jest jeszcze do zrobienia. Do poprawy, podszlifowania, udoskonalenia. To proces, który będzie trwać i nigdy się nie skończy ale… wracając do pytania. Czy Pan tego wszystkiego nie widzi? Czy jeżdżąc po Polsce nie zauważył Pan tego co widzi zdecydowana większość dumnych ze swojego pięknego kraju Polaków? Nie widzi Pan tego co widzą obcokrajowcy gratulując nam naszych dokonań? Czy rzeczywiście uważa Pan podobnie jak Pana ugrupowanie, że ostatnie osiem lat to bezustanne okradanie naszego kraju, cywilizacyjna zapaść, lata beznadziejnych rządów skutkujących destrukcją kraju? Czy może to kolejny zestaw kłamstw wyborczych, które kazano Panu powtarzać?

Panie Andrzeju. Kolejny aspekt to dla mnie również ważna sprawa. Mianowicie, czy jest Pan w stanie być prezydentem wszystkich Polaków? Czy prezydent naszego kraju powinien narzucać obywatelom swoje poglądy czy raczej stać na straży prawa? Mówię tu o światopoglądzie. Wielu z nas tak jak choćby ja, nie jest katolikiem ani nie należy do żadnego kościoła. Tak, doceniam wpływ Kościoła na rozwój naszego kraju i nie jestem w żaden sposób przeciwny praktykom religijnym Polaków, którzy na takie praktyki mają ochotę. Ani razu nie mówiłem im co i jak w życiu mają robić ale i… nie życzę sobie by w tym temacie ktokolwiek mi mówił co powinienem a czego mi nie wolno. Zwłaszcza w sytuacji prawnej, która oddziela Kościół od Państwa. Chcę również w tym temacie czuć wolność. Chcę żyć w kraju, który pozwala mi nie należeć do żadnego kościoła i czuć się z tym swobodnie. Chcę by prezydent karcił wszelkie zjawiska, które miałyby mi w jakikolwiek sposób tę wolność odebrać. Czy jako prezydent jest Pan w stanie wybić się ponad swoje poglądy i reprezentować poglądy właściwe dla głowy państwa, który w swoich działaniach nie powinien kierować się naukami Kościoła? Czy jest Pan w stanie stać na straży ustaleń prawnych, które często stoją w sprzeczności choćby z ustaleniami kościelnych hierarchów? Czy jest Pan w końcu w stanie skrytykować działania episkopatu czy Ojca Rydzyka jeżeli będą jawnie przeciwstawiać się rozdziałowi Kościoła od Państwa? No i najważniejsze – czy stanie Pan po stronie człowieka i rodzin chcących mieć dziecko czy po stronie komórek jajowych i plemników w obronie których będzie Pan robił przeszkody rodzicom, którzy nie mogą mieć dzieci w inny sposób jak uznany już na całym cywilizowanym świecie sposób oparty o metodę In vitro?

Kolejny aspekt prezydenta wszystkich Polaków wiąże się z pytaniem jak bardzo i czy w ogóle jest Pan w stanie uniezależnić się od Jarosława Kaczyńskiego. Wszyscy wiemy, że w PiS rządzi jedna osoba i każde przeciwstawienie się woli Prezesa kończy się dla odważnego śmiałka bardzo źle. Co gorsza, tyczy się to również bardzo ważnych osób w tej partii. Skąd ta wiedza? Nie raz i nie dwa razy zdarzyło się, że bezpardonowo wyrzucono z PiS osoby, które były bardzo wysoko w hierarchii, może nazbyt wysoko. Te wydalone z PiS osoby opowiadały i do dziś opowiadają jak to wyglądało czy wygląda. A nie wygląda najlepiej. Jest Pan stosunkowo młodym, inteligentnym i dobrze rokującym politykiem. Niestety jeszcze kilka miesięcy temu prawie nikt nie słyszał o Panu czy o Pana karierze. To nie jest tajemnica, że Prezes wyciągnął Pana jak królika z kapelusza, wyszkolił, ukształtował i wypuścił na front walki z Bronisławem Komorowskim. Założę się, że plan jest taki, że gdyby Pan przegrał to tak szybko jak się Pan pojawił pewnie Pan zniknie z firmamentu gdyż… stał się Pan tak bardzo popularny, że może Pan przysłonić jedynie słuszną gwiazdę po tej stronie sceny politycznej. To zawsze kończyło się źle. Wygląda jednak na to, że jest Pan bliski zdobycia urzędu prezydenta. Ciekawi mnie zatem jaki jest plan na tę ewentualność. Bo że plan jest realizowany konsekwentnie to widać gołymi oczyma. Jednym z jego głównych elementów jest totalne wycofanie w polityczny cień wszystkich osób, które mogą przysłonić Polakom pozytywny wizerunek PiS-u. Nie widzimy choćby prawie wcale Antoniego Macierewicza. Piszę „prawie”, bo jak tylko raz się pojawił na jakimś wiecu to nie wytrzymał i nałgał strasznie, że niby Komorowski nakazywał fałszować wybory i… i już trzeba było ze szmatką lecieć i wycierać brud, jakiego Macierewicz narobił. Prawie wcale nie widzimy też Joachima Brudzińskiego, którego język nie raz i nie dwa nie przysporzył PiS-owi pozytywów (żeby krzyczeć „raz sierpem raz młotem czerwoną hołotę” pod oknami Komorowskiego, który na walkę z komuną poświęcił większą część swojej młodości to naprawdę nie wiem kim trzeba być) . Nie widzimy też prawie wcale Prezesa. A jak już widzimy to w takiej ciepłej i miłej odsłonie. Podziwiam ten plan. Zawsze mnie zaskakuje jak Polaków łatwo na to nabrać. Tak samo było podczas wyborów 5 lat temu. Te uśmiechy, te miła słowa nawet do Oleksego. Nie wszyscy już pamiętają, a młodzież wcale, że cała ta ciepła atmosfera wzięła w łeb idealnie w dniu wyborów. No ale do rzeczy. Co dalej gdyby Pan wygrał? Są dwie opcje. Albo mówi Pan ustami Mastalerka Macierewicza i Kaczyńskiego albo… swoimi. Będzie Pan w stanie wznieść się na taką odwagę by raz, czy dwa razy, czy może więcej przeciwstawić się poglądom swoich byłych szefów? Przecież zdecydowana większość Polaków nie podziela poglądów Jarosława Kaczyńskiego. Chcąc być prezydentem wszystkich powinien Pan dość często reprezentować poglądy sprzeczne z poglądami PiS. Ma Pan na tyle odwagi? Czy może będzie Pan rzeczywiście jedynie potężnym narzędziem, które sprawi, że Polską zawładnie totalny chaos… yyy znaczy PiS? Hehe zastanawiam się też chwilami co by było, gdyby obrał Pan druga opcję. Gdyby zaczął Pan być sobą i mówić racjonalnie nie ulegając wpływom Prezesa i jego świty. Przeciwstawiać się ich nienajlepszym dla Polski i Polaków pomysłom. Co wtedy by zrobił Prezes? Przecież nie jest w stanie wyrzucić urzędującego prezydenta ze stołka? Ciekawie może być :) 

Ostatnie moje pytanie jest z kategorii wizji. Jak będzie w najbliższych miesiącach wyglądała Pana prezydentura jeśli wydarzy się to, „w co głęboko Pan wierzy”? Mam pewną wizję tych wydarzeń, myślę, że nie tak bardzo nieprawdopodobną. Najpierw odbędzie się wielka feta i celebrowanie zwycięstwa. Będzie masa słów o zmianie Polski i o tym jak to już teraz będzie pięknie. Wszyscy jednak wiemy, że walka toczy się o wyższą stawkę. Wiemy, że wybory prezydenckie to tylko przygrywka do prawdziwej walki, która odbędzie się na jesieni. Do walki o parlament! Podejrzewam, że będzie Pan podstawowym narzędziem PiS-u do walki o zwycięstwo. Naobiecywał Pan dziesiątki spraw, których nie jest Pan w stanie wprowadzić w życie gdyż po pierwsze są to elementy wychodzące daleko poza moc prezydenta a po drugie są to obietnice bez pokrycia gdyż aby je zrealizować potrzebne są na to potężne środki finansowe, których po prostu nie mamy. Dodatkowo musielibyśmy zmienić większość regulacji dot. banków, obcego kapitału, podatków itd. itp. Jednym zdaniem – nie da się w żaden sposób zrealizować Pana obietnic. Więc tuż po świętowaniu nastąpi Pana zaprzysiężenie a po nim Pan i Pana gabinet zacznie produkować projekty uchwał i zarzucać nimi Sejm. Jednocześnie będzie Pan vetował większość uchwał jakie Sejm z siebie wydali. Wszystko to będzie się odbywać podczas szalejącej kampanii parlamentarnej, więc jednym z podstawowych argumentów PiS-u będzie fakt, że mamy wspaniałego prezydenta, który tak bardzo chce zmienić Polskę ale niestety jest blokowany przez zły, zabetonowany Platformą parlament i dopóki tam nie zmieni się władza, to ze zmiany Polski na lepsze nici! Naród to połknie, PiS wygra większość w Parlamencie i… dopiero wtedy zza szaf wyjdą prezes… yyy nie prezes tylko może już premier Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz i wielu innych, którzy zakończą „niemą” kampanię wyborczą. Duet Kaczyński – Duda tak naprawdę zamieni się w dyktat jednej osoby. Będzie Pan tak potężnym prezydentem jakim był Miedwiediew w duecie z Putinem. Zrobicie w Polsce swoją ukochaną IV Rzeczypospolitą. Zamiast myśleć o rozwoju kraju najpierw pozmieniacie wszystkich ludzi na znaczących stołkach, zaczniecie się babrać w rozliczeniach „krzywd” a cała Polska ponownie wróci do Smoleńska? Biorąc pod uwagę, że znaczna część Polaków nie ma na to ochoty to dopiero się zacznie. Będziemy postrzegani przez zagranicę jako kraj nierokujący, skonfliktowany. Obcy kapitał zacznie uciekać a wizja rozwoju i integracji europejskiej odejdzie w niepamięć. Taki „chory” kraj od którego odsuną się wielkie mocarstwa to przecież łatwy kąsek dla… wszyscy wiemy co mogłoby się wydarzyć. Proszę odpowiedzieć czy mam rację? Oby nie :/

Wiem, że moje pytania pozostaną bez odpowiedzi. Byłoby nader odważne liczyć, że znajdzie Pan czas na to by mi na nie odpowiedzieć a jeszcze odważniejsze liczyć, że odpowie Pan zgodnie z własnym sumieniem a nie słowami autorstwa pana Mastalerka.

Pozostaję z poważaniem 

 

Teraz już ode mnie do pozostałych osób, którym przyszło w udziale czytać ów "list"...


W związku z powyższym liczę tylko i aż na to, że na te pytania postarają się sobie w środku odpowiedzieć  wszyscy, którzy ten mój list przeczytają. Może rzeczywiście jest jeszcze czas wszystko przemyśleć i wybrać prezydenta, którego największymi wadami są skłonności do polowań, problemy z ortografią, fakt że podpisywał uchwały sejmu wierząc, że to większość demokratycznie wybrana przez Polskę i że nie należy im w większości przypadków przeszkadzać w rządzeniu. Prezydenta, który jeszcze do lutego miał blisko 70% poparcia w narodzie! Co takiego wydarzyło się od lutego, że jego poparcie tak bardzo spadło? Na to pytanie odpowiedź jest prosta. Negatywna kampania wszystkich jego konkurentów podsycana często nieprawdziwymi informacjami, nastawiła do niego negatywnie szerokie rzesze ludzi. Dodatkowo urzędujący prezydent nie może obiecywać niczego, czego nie mógłby zrealizować a w tej dyscyplinie pozostali kandydaci go drastycznie zdeklasowali. Polacy naprawdę uwierzyli, że gruszki mogą rosnąć na wierzbie i że ten chleb, który codziennie ze spokojem i… ze smakiem jedli to trucizna, która może ich zabić. Wy też w to wierzycie? Wierzę, że nie…

Tak, zgadzam się. Idealnego kandydata nie ma. Ja osobiście jestem jednak przerażony wizją powrotu IV RP z Jarosławem Kaczyńskim u sterów władzy. Wiem, że to beznadzieja wybierać kogoś, by broń Boże nie wygrał ktoś inny, ale jakkolwiek to nie brzmi to jest prawdziwe. Co gorsza – niegłosowanie to też głos oddany na posła Dudę i PiS! Jego elektorat jest mocno zmobilizowany a tylko ci, którzy mogą głosować na Komorowskiego mają w głowie opcję, że „a może nie iść?”
Dlatego proszę – iść!

Do zobaczenia przy wyborczych urnach! :)

 

Tło:

zamknij

© 2018 Sławek hesja Krajniewski

Polityka prywatności

Wykonanie: DRE STUDIO Agencja kreatywna