Tekściwo

hesja Air-Art Photography

15 MAJ 2009

Polowanie?

Fotografowanie a polowanie

Fotografowanie a... polowanie?

Fotografowanie to nic innego jak... polowanie. Zasady obowiązują zupełnie te same. Trzeba mieć broń i zwierzynę. Strzelić i zgarnąć trofeum. Proste! Cały jednak szkopuł tkwi w szczegółach. Najpierw sam wybór broni. Rodzaj zwierzyny generuje rodzaj użytego sprzętu. Z inną strzelbą pójdziemy na słonia a z inną na zające. Zakup to nie wszystko. Trzeba jeszcze odpowiednio sprzęt konserwować i... nabywać jak najwięcej wiedzy o samej technice strzelania. Jak celować? Jak wstrzymywać oddech? Jak pieścić spust? Jak go naciskać? Nauczyć się tych wszystkich czynności, które gdy przyjdzie właśnie ten jedyny moment, następowały mechanicznie bez zastanawiania się nad nimi. Gdy to już mamy opanowane do perfekcji, należy poznać tajniki odpowiedniego użycia broni w terenie. Umiejętnego podejścia zwierzyny. W odpowiedni sposób, z odpowiedniej strony. W zależności od sytuacji i okoliczności. W zależności od rodzaju celu, do którego będziemy strzelać. Wszystko co powyżej, nawet jak opanowane do perfekcji, wyuczone w 100% nie odda w pełni tego, co dzieje się na prawdziwym polowaniu. Na nim dzieją się rzeczy nieprzewidywalne! Jest tam wszystko! Melancholia i piękno ale też dramat i zaskakujące zwroty akcji. Jest polowanie z tysiącami strzałów na godzinę ale i wielogodzinne wyczekiwanie na te­n jeden strzał! Jest zwycięstwo ale bywa też porażka, która za każdym razem uczy nas czegoś nowego. Pokazuje gdzie popełniamy jeszcze błędy lub tego, że nie wszystko i nie zawsze da się przewidzieć.
Lubię polować samemu. Jest spokój i ten wyjątkowy kontakt ze zwierzyną. Można ją odpowiednio podejść, można się jej przyjrzeć, można spojrzeć jej prosto w oczy i zrozumieć o czym myśli. Najbardziej lubię jednak polowania zespołowe. W tym samym obszarze idzie wielu myśliwych. Niejednokrotnie uzbrojeni po zęby. Jest świetna zabawa, radość i rozmowy, ale jest też niepisana i przez nikogo nieporuszana nutka rywalizacji, którą czuć dookoła na odległość! Strzelają i polują. Każdy zdobywa jakieś trofeum. Jakąś zdobycz. Jednak coś sprawia, że zawsze są tacy myśliwi, którzy upolowali coś, o czym inni tak samo lub lepiej wyszkoleni, tak samo lub lepiej uzbrojeni, mogą... tylko pomarzyć? To coś nazywane jest różnie. Najczęściej przypadkiem. Ale gdy ten przypadek pojawia się z polowania na polowanie to staje się zasadą, regułą. Staje się tym czymś! Staje się wyjątkowym darem, jaki posiada dany myśliwy... Staje się tym okiem, jakie posiada dany fotograf... Okiem przez duże O! :)
Na początku napisałem, że fotografowanie jest jak polowanie. Hmmm trochę skłamałem. Fotografowanie jest o wiele lepsze! To podczas fotografowania jest ta wyjątkowa radość, ta szczera radość, że mimo oddania setek, tysięcy celnych strzałów nikogo ani niczego nie ranimy, nikomu ani niczemu nie wyrządzamy krzywdy. A zdobyte trofeum? Nie ocieka krwią, nie patrzy na nas martwymi oczyma przeżytej przed chwilą tragedii. Zdobyte trofeum to zdjęcie miejsca, stanu czy modela, który niejednokrotnie, o zaistniałym fakcie strzelania, celnego strzelania, nawet.nie wie!  Co więcej... można go upolować po raz kolejny... i to lepiej :) Tego sobie i wszystkim życzę :)

Tło:

zamknij

© 2018 Sławek hesja Krajniewski

Polityka prywatności

Wykonanie: DRE STUDIO Agencja kreatywna