Tekściwo

hesja Air-Art Photography

15 SIE 2002

Moje Kino

Opowieść o moim podejściu do kina z 2002 roku aktualna nadal...

Moje Kino!

­K­oniec reklam i zajawek nadchodzącego repertuaru. Rozpoczyna się seans. Powoli przestaję odbierać sygnały z otaczającej mnie rzeczywistości, przestaję siedzieć w tym średnio wygodnym fotelu, w tej pełnej osób sali, coraz słabiej czu­ję ten wszędobylski „posmród” pochłanianego wokół mnie popcornu... Natomiast niczym za sprawą czarodziejski­ej różdżki bezwiednie przenoszę się w inny świat.  Nieświadomie przełączam się na pełny odbiór i przeżywanie zupełnie innej rzeczywistości. Tej, która dzieje się na wielkim ekranie i ­powoli przenika moje wnętrze! Powoli utożsamiam się z głównym bohaterem, razem z nim przeżywam jego, naszą historię... Powoli też, otacza mnie klimat, który w magiczny sposób spływa z ekranu i wypełnia po brzegi wszystkie zmysły... Ta historia już dzieje się we mnie! Kino to wspaniała symulacja rzeczywistości... Kino to magia...
 
Hm... i jedna z moich największych pasji! Bez wątpienia kocham Kino! Lubię filmy każdego rodzaju! Od prostych i lekkich komedii przepełnionych masą niesamowicie debilnych wręcz gagów, po filmy, które tak zawirują w głowie, że czasem i kilka dni nie wystarczy, by się z ich klimatu otrząsnąć! Od niesamowitych filmów typu „zabili go i uciekł” poprzez tkliwe melodramatyczne wyciskacze łez, aż po dzieła wykonane na potężnych komputerach. Do tego wszystkiego ta muzyka, dźwięk, atmosfera...
W każdym filmie podziwiam ciekawe ujęcia, światło, kompozycję kadrów, muzykę. W każdym filmie doszukuję się jakiegoś przekazu. Każdy film ma jakiś cel, chce nam opowiedzieć jakąś historię, chce spowodować takie a nie inne reakcje!
Dla mnie film, to tylko na wielkim ekranie! Przed nim dopiero, w tej ciemnej sali, z całą gamą decybeli w uszach i z niezakłóconym spokojem, można w pełni zrozumieć i odczuć jego główne przesłanie! Można się uśmiać do bólu, czasem wzruszyć, a czasem... totalnie zatracić.

Nie sposób z racji potężnej liczby obejrzanych przeze mnie filmów, opisać je wszystkie tu i teraz! Nie oprę się natomiast pokusie, choć krótkiego wymienienia filmów, które na przestrzeni lat, totalnie zawirowały moją osobą często w nawet dla mnie zaskakujący sposób.

Z dzieciństwa, takiego totalnego, pamiętam swoją fascynację filmem Kosmos 1999. Pamiętacie ów serial, który opowiadał jakie to wyczyny kosmiczne czekają człowieka w 1999 roku? ;) Może to, historycznie rzecz ujmując, nie do końca się sprawdziło, ale serial ten spowodował u mnie zainteresowanie astronomią i opowiadaniami s-f, które już niebawem, jeszcze we wczesnej podstawówce zaczęły dziesiątkami stron wypływać spod mego pióra! Bazując zaś na jednym z tych moich opowiadań, napisałem pracę maturalną z polskiego! Oczywiście też w konwencji s-f!

Kolejnym filmem, który spowodował we mnie ciekawe reakcje był jeden z pierwszych filmów z Tomem Hanksem w roli głównej o dźwięcznym tytule Splash. Możecie się śmiać ale po obejrzeniu tej romantycznej komedii po raz pierwszy (i myślę, że ostatni) zakochałem się w bohaterce zza szklanego ekranu! Nie była to ot taka byle jaka miłość bo myślałem o niej cały czas i nie mogłem normalnie egzystować bez siedzenia przed video. Wybranką była młodziutka jeszcze wtedy Daryl Hannah, grająca rolę syreny ;)

Czasy Liceum... Nigdy nie zapomnę tych dni, kiedy to nie mogłem za bardzo dojść do siebie po obejrzeniu, myślę arcydzieła światowej kinematografii, czyli filmu Amadeusz (M. Formana)! Miałem doła ładnych parę dni a po jego opanowaniu zapałałem od wtedy właśnie, miłością do muzyki klasycznej oczywiście z Mozartem na czele. Na marginesie dodam, że nie stracił do dziś swojej w pełni zasłużonej pozycji lidera w tej kategorii!

Nie kojarzę, bym którykolwiek film tak mocno, tak intensywnie i tak długo przeżywał jak Angielskiego Pacjenta. To był niesamowity obraz. Taka potężna, tak wspaniale opowiedziana i tak tragicznie zakończona historia miłosna to naprawdę coś, obok czego nie można przejść obojętnie. Ładnych parę dni byłem nie do życia, myśląc o tej tragedii jaka się wydarzyła na tej surowej acz pięknej pustyni.

Armagedon i Gladiator. Te amerykańskie megaprodukcje zapadły mi tak głęboko w pamięć, że za każdym razem jak mam możliwość ich obejrzenia robię to bez mrugnięcia okiem! Rewelacyjne filmy. Bohaterstwo, wspaniałe kreacje aktorskie, przepych niesamowitych ujęć, kosmiczna wręcz muzyka i efekty... Zawsze dreszcze emocji... Zawsze łezki wzruszenia... Zawsze pełen odlot!!!

Magnolia To dopiero jest film! Kapitalna gra Toma Cruisa. Wspaniałe wejście w psychikę tak wielu różnych od siebie osób. I takie ważne przesłanie: Możesz wyrzec się przeszłości ale ona się ciebie nie wyrzeknie nigdy! Film dał mi dużo do myślenia. Zmieniłem swoje podejście do kilku aspektów mojego życia. Uwaga! Znam takich, którzy i na nim potrafią spać ;) tak więc, bądźcie czujni hihi

Moulin Rouge... Ten film mogę oglądać bez końca. Kolorowy obraz romantycznej miłości młodego poety i tancerki z gniazda rozpusty, okraszony rewelacyjnym klimatem Paryża z przełomu wieków. Muzyka, muzyka i jeszcze raz muzyka! Współczesne kawałki wplecione swymi słowami w historię filmu zdają się być jak doń napisane. Rewelacyjna atmosfera niepowtarzalnego musicalu. Jak słyszę Roxanne albo Show must go on z tego filmu to... dreszcze nie dają spokoju mojej skórze przez dłuuugi czas! I do tego Nicoll Kidman... mmm... Wspaniały film!

Nie może zabraknąć w tym krótkim przeglądzie polskich filmów oczywiście. Strasznie lubię nasze komedie! Wręcz na pamięć znam Chłopaki nie płaczą i Poranek kojota. To jest dopiero zabawa ;))) A Czarek Pazura? Powinien dać sobie spokój z 13-tym posterunkiem i takimi tam... Rola twardziela jest dla niego stworzona! Właśnie takiego jak w Chłopakach! Jest wprost rewelacyjny... i te jego dialogi z Gruchą. Film straszny kozak! Poranek kojota niewiele obok! Pan Żabka, ten ma teksty! A Józefowicz?? Ech ty Krzysiu Krzysiu... ;)) Bardzo często oglądam i... nie wiem kiedy mi się te filmy znudzą. Chyba nigdy, dlatego o nich tu piszę!

A skoro już mowa o polskich filmach to... wg mnie najlepszym filmem ostatnich czasów jest bezsprzecznie Dzień Świra. Kapitalny film przedstawiający inteligentnego, wykształconego, niegdyś z wielkimi aspiracjami człowieka, który w wędrówce swojego życia, zatracił gdzieś jego sens. Rolę tytułową, rewelacyjnie gra Marek Kondrat, którego wprost uwielbiam! Film tak śmieszny i tak smutny i tak przerażający zarazem, że zostaje w pamięci na bardzo długi czas. Niesamowite, wręcz poetyckie monologi, przejaskrawione obrazy i totalnie odjechane dialogi, wspaniale obrazują polskie myślenie, polskie przyzwyczajenia, polskie kompleksy. Myślę, że każdy z nas w Świrze znalazł choć odrobinę siebie, każdemu z nas przydała się ta odrobina introspekcji... Na dole przytaczam końcowy monolog (o ile mnie pamięć nie myli to brzmi on właśnie tak)
 

Towarzyszu podróży! Zbudowałeś byt swój zasklepiając jak termit wyloty ku światu
i zwinąłeś się w kłębek w kokonie nawyków, w dławiącym rytuale codziennego życia...
I choć przyprawia cię on co dzień o szaleństwo, mozolnie wzniosłeś szaniec tego rytuału
przeciw wichrom, przypływom, gwiazdom i uczuciom...
Dość trudu Cię kosztuje by co dnia zapomnieć swej kondycji człowieka...
Teraz glina, z której zostałeś utworzony, wyschła i stwardniała...
Nikt już się nie dobudzi w tobie astronoma, muzyka, altruisty, poety, człowieka,
którzy zamieszkiwali może ciebie kiedyś...

Dzień Świra­

idź do: Recenzje

Tło:

zamknij

© 2018 Sławek hesja Krajniewski

Polityka prywatności

Wykonanie: DRE STUDIO Agencja kreatywna