Tekściwo

hesja Air-Art Photography

31 LIP 1998

Santorini

GRECJA 1998

1998 Grecja, Santorini

Zupełnie przypadkowo wybraliśmy Santorini jako cel naszej wycieczki. Maleńka wysepka (w najdłuższym swym odcinku ma 24 km!) gdzieś tam hen daleko w archipelagu Cyklad. Czy może tam być ciekawie? Jak się okazało mieliśmy niesamowitego nosa, bowiem to co tam przeżyliśmy i zobaczyliśmy było niesamowite. Nie dość, że Santorini jest niewyobrażalnie piękna i malownicza to jeszcze to tchnienie historii, która spekuluje, że to właśnie w jej okolicach w wyniku wybuchu wulkanu zatonęła Atlantyda. Wszystko wydaje się potwierdzać ową teorię.

Ale od początku. Już samo lądowanie było ciekawe gdyż pas startowy zaczynał się na jednym a kończył na drugim końcu wyspy :) Takie podejście do lądowania gdy przyziemienie następuje zaraz przy krawędzi skał pozostaje długo w pamięci. Wieża kontrolna wykuta w skale ale ludzie bardzo serdeczni. Autokarem do Kamari i do naszych apartamentów. Apartamenty Black Sand jak na swoją cenę przedstawiały się bardzo luksusowo. Zaskoczył nas piękny basen, o którym nic wcześniej nie wiedzieliśmy! Mieliśmy z łóżka w sypialni wspaniały widok na skałki i pobliską górę, na którą nie omieszkaliśmy się później wspiąć i zwiedzić znajdujące się tam wykopaliska, których na Santorini można by rzec zatrzęsienie! W jednym z takich archeologicznych wykopalisk widzieliśmy czteropiętrowe bloki mieszkalne sprzed ponad 2000 lat p.n.e.! Kamari to miejscowość czysto turystyczna i przyznać trzeba, że swoje funkcje spełniała wyśmienicie. Czysta woda, plaże do wyboru: kamienista i piaszczysta, przy samej plaży 2-kilometrowa promenada z zachęcająco wyglądającymi knajpkami, dyskotekami, sklepami a więc dla każdego coś miłego.

Żyć nie umierać!!! Jeszcze ciekawiej okazało się być, gdy wypożyczyliśmy samochód i zrobiliśmy sobie rundkę dookoła wyspy. Jest naprawdę rewelacyjna! Jej p­ołożenie, bo trzeba tu wspomnieć, że cała wyspa jest tylko i aż tym co pozostało po wybuchu wulkanu (Atlantyda i te sprawy) i większość domostw i miasteczka położone są na wysokich zboczach wulkanicznej góry co z daleka wygląda jakby te wysokie skały były pokryte śniegiem (białe domki). Niesamowity widok osiedli, w których sufity jednych domów są podłogami tych domków powyżej! A w dole? Granatowo-błękitne morze rozbijające swe fale o plaże, jak przystało na wulkan, o rozmaitych kolorach. Kąpaliśmy się na plaży czerwonej, czarnej, białej a każda piękniejsza od poprzedniej. Po zwiedzeniu dokładnym wysepki już mnie wcale nie dziwił fakt, że 90% wszystkich widokówek z Grecji pochodzi właśnie z Santorini!

Te wszystkie niesamowite widoki i krajobrazy topiły się we wspaniałym klimacie. Nie chodzi mi tu jedynie o łagodny i bardzo przyjemny, morski klimat tamtych okolic ale głównie o klimat jaki tworzą Grecy serwujący swą gościnność i miejscowe potrawy, które nie zostały jeszcze wyparte przez wszędobylskie hamburgery i pizze. Ich wspaniale szaszłyki i potrawy ze świeżych ryb jeszcze mi pachną pod nosem mmm ;)

Od tamtej pory, jak ktoś mnie zapyta gdzie najlepiej sobie wyjechać na niedrogie wakacje w Europie gdzie można się świetnie pobawić ale i porządnie wypocząć, zawsze polecam Santorini. To chyba najlepiej świadczy o tym jak wspaniałe chwile przeżyłem na tej malutkiej fizycznie ale wielkiej dla ducha wysepce.

Tło:

zamknij

© 2018 Sławek hesja Krajniewski

Polityka prywatności

Wykonanie: DRE STUDIO Agencja kreatywna