hesja Air-Art Photography

28 KWI 2018

ILA BERLIN 2018

Schonefeld EDDB Germany

To była końcówka mojego kwietniowego mega maratonu foto w 2018 roku. Najpierw kilka dni intensywnego fotografowania w WZL-2 w Bydgoszczy, później dwa dni podczas Akademii Nikona na Krzesinach, cudowny przerywnik Fire & Water w Świdwinie, następnie dzień krzesińskich kosiaków... Jak się dowiedziałem, że przyjaciele z SPFL cisną na ILA Berlin (gdzie nigdy wcześniej nie byłem) to postanowiłem do nich dołączyć. W sumie bardziej zależało mi na tym by się z nimi spotkać, niż na samych zdjęciach, których ostatnio miałem już totalnie po kokardę. Z ILA-opowieści wiem, że szału tam się nie da zrobić, no ale jak sam się nie przekonam to mogę tylko powielać zdanie innych. Podjechali pod mój hotel o świcie i na pół śpiącego i zmęczonego nocą wyrwali z łóżka. Mój kolejny kontakt z rzeczywistością miał miejsce już na miejscu. W sumie inaczej to sobie wyobrażałem, ale już od początku mi się spodobało! Impreza w zasadzie kameralna, gdyż lotnisko Schonefeld nie należy do potężnych. I w tak małym miejscu tyle sprzętu spod wielu szerokości i długości geograficznych! Fajnie tu :) Masa potężnych samolotów! Zarówno ciężarówki jak i autobusy. Zaczęliśmy od smacznego niemieckiego piwa i tradycyjnego wurstu. Później pierwsza część statyki, na której stały same potęgi: A380, Bieługa, An-225 Mrija. Wrażenia niesamowite. Zajęliśmy miejscówki na trawce pod kątem sesji z pokazami dynamicznymi i poszliśmy zwiedzać dalszą część statyki. Na niej same perełki lotnictwa niemieckiego, francuskiego, amerykańskiego. Masa ludzi ale za pomocą pewnych sztuczek udało się ominąć tłumy. Światełko pięknie gadało, zdjęcia robiły się same. Zwłaszcza gdy na polowanie wybrałem się ze Słowikiem, który o każdej maszynie wie więcej niż ona sama o sobie, a na pewno kocha je bardziej!

Zaczęły się pokazy w powietrzu i znowu ku mojemu zdziwieniu, wyglądało to wcale nieźle! Trochę samolotów historycznych, trochę nowości, mały przegląd niemieckich sił powietrznych... No działo się! Gwiazdą pokazów był Bavarian Tiger, czyli pięknie wymalowany niemiecki Eurofighter Typhoon. To była moja z nim pierwsza randka i... muszę przyznać, że randka udana. Piękne jest to malowanie! Teraz po czasie mogę napisać, że miałem przyjemność miesiąc później robić mu zdjęcia air-to-air, po których odezwał się do mnie człowiek, który wymyślił to malowanie. Był mega szczęśliwy jak dostał zdjęcia. Wspaniały pokaz w powietrzu miał hiszpański zespół Patrulla Aguila, pięknie zaprezentował się Team Red Bulla, jak zawsze cudne niemieckie Tornado czy choćby Ił-2. Dostałem więcej niż się spodziewałem, a w wszystko to w znakomitym towarzystwie przyjaciół z SPFL oraz masy polskich entuzjastów lotnictwa, których na lotnisku było niemało!

Powrotna droga na parking to ponownie seria zachwytów nad potężnymi konstrukcjami, które stały w pierwszej części wystawy. To niebywałe, że tak mały człowiek potrafi zbudować takie potężne maszyny! W ogóle lotnictwo to wspaniała miara potęgi ludzkiego geniuszu...


Tło:

zamknij

© 2019 Sławek hesja Krajniewski

Polityka prywatności

Wykonanie: DRE STUDIO Agencja kreatywna