hesja Air-Art Photography

30 CZE 2010

LATO

KRZESINY - EPKS - 30.06.2010

To było ze wszech miar wyjątkowe popołudnie i wieczór na Krzesinach. Już same prognozy pogody na ICM dawały do myślenia :) Nie było prawie żadnej chmurki a miało dość rzęsiście padać. Na szczęście chwilami. Jechaliśmy z kurczakiem jak wariaci by zdążyć na czas. Odcinek Stryków-Krzesiny w jedną godzinę to chyba niezły wynik? :) Dojechaliśmy i od razu wpadliśmy w objęcia Aśki Pieńkowskiej – rzeczniczki prasowej 31 Bazy, która od początku do końca wizyty się pięknie nami opiekowała. Weszliśmy na lotnisko. Już pierwsza scena była wyjątkowa. Normalnie jak z amerykańskich filmów. Puste lotnisko. Żar leje się z nieba sprawiając wrażenie, jak byśmy byli w bazie położonej gdzieś hen na jakiejś pustyni. Powietrze wręcz płynie. W tych okolicznościach ląduje Jak-40. Jest zupełnie pusto. Nie wiadomo kto leci tym samolotem ale czuje się posmak jakiejś tajnej operacji. Jak kołuje po opuszczonej płycie lotniska w rozfalowanym od termiki powietrzu. Zatrzymuje się. Napięcie rośnie. Po chwili otwiera rampę. Wszyscy zastanawiamy się kto lub co za chwile wyłoni się z wnętrza maszyny. Jeszcze chwila, jeszcze moment… Pojawia się sylwetka tylko jednej osoby. Przez rozedrgane powietrze raz za sprawą upału, dwa za sprawą gazów wylotowych z silników Jaka nie jesteśmy w stanie zidentyfikować któż to majestatycznie schodzi po rampie. Okulary przeciwsłoneczne, rozpięta koszula, neseserek podróżny na kółeczkach. Po chwili wszystko staje się jasne. To Mahb! Pilot F-16 z Łaska :) Kapitalnie to wszystko wygląda! Wrażenie niesamowite :) Brawa Modrzew! Hollywood jest dla Ciebie :)
Udaliśmy się w pobliże pasa bo rozpocząć fotografowanie. Najpierw popołudniowe starty. Trochę przeszkadzała termika ale mimo wszystko ładne kolorki zdominowały sesję. Na lądowania poszliśmy  na początek pasa startowego. Udaje się pofotografować tylko pierwszą grupę samolotów gdyż nad lotnisko nadciągnęły potężne chmury, z których niechybnie lada szelest zacznie rzucać żabami. Tak też się stało. Czas ulewy pięknie wykorzystaliśmy na spotkanie z dowódcą bazy, plotki i przekazanie mu zrobionych podczas ostatniej wizyty zdjęć.
Kolejny start tym razem nocny postanowiliśmy sfotografować również z początku pasa. Trwał piękny zachód słońca i wszyscy mieliśmy nadzieję na przyfocenie startującego jastrzębia z pomarańczową kulą w tle. Nasze błagania nie zostały jednak wysłuchane. Zgodnie z przewidywaniami i chyba regulaminem nocnych lotów, pierwszy start nastąpił w momencie schowania się słonka pod linią horyzontu. No trudno. I tak było pięknie. Starty na dopalaniu o tej porze skutkowały widowiskowymi marchewami. To było to. Widok cudny choć fotograficznie bardzo trudny do realizacji. Było już totalnie ciemno jak robiliśmy ostatnie zdjęcia. Przyznam, że trochę się pogubiłem w ustawieniach aparatu ale… nie ważne. Nie zdjęcia były najważniejsze tego wieczora ;P

 


Tło:

zamknij

© 2020 Sławek hesja Krajniewski

Polityka prywatności

Wykonanie: DRE STUDIO Agencja kreatywna