hesja Air-Art Photography

28 SIE 2009

RADOM 2009

AIR SHOW W RADOMIU

Air Show Radom 2009 - impreza, na którą wszyscy czekali. Polskie narodowe święto lotnicze. Po tragicznych wydarzeniach w 2007 roku i w dobie kryzysu – organizacja AS2009 stała pod wielkim znakiem zapytania. Dzięki staraniom Dowództwa Sił Powietrznych oraz władz miasta Radomia udało się ostatecznie doprowadzić do zorganizowania pokazów. Na tym się jednak problemy nie skończyły. Sobotnie oberwanie chmury oraz niedzielna tragedia, w której zginęło dwóch białoruskich lotników to okoliczności, które sprawiły, że pokazy w sobotę były potężnie okrojone a w niedzielę - odwołane.
Na pokazy lotnicze w Radomiu czekaliśmy dwa lata. Śledziliśmy na bieżąco wszelkie informacje jakie pojawiały się w tym temacie. Na początku było bardzo nerwowo. Czekaliśmy na decyzję w sprawie organizacji pokazów. Później, po pozytywnej decyzji, z dnia na dzień robiło się coraz sympatyczniej. Bezpośrednio przed pokazami byłem przekonany, że będą to jedne z najciekawszych imprez tego typu w Europie. Atrakcje były naprawdę rewelacyjne. Choćby taki Su-27 czy walka powietrzna 2xF-16 na 2xMiG-29. Wszyscy byliśmy strasznie napaleni. W związku z tym najpierw ruszyliśmy do Mińska na przedradomskie próby. Później już do Radomia na treningi. Piątkowe treningi zaostrzyły nam jeszcze bardziej apetyty. Superowe walki powietrzne i niesamowity wręcz pokaz Su-27 to było to co lubię najbardziej. Widziałem na pokazach dużo ale to co zrobiła białoruska załoga na tej przecudnej maszynie to było coś kapitalnego. Pokaz był bardzo dynamiczny prawie non stop prowadzony na pełnym dopalaniu. Powietrze nad Sadkowem aż wariowało gdy nagle po touch and go poszli na wznoszenie i zrobili klasycznego (dla Su-27) Dzwona. Nie byłoby w tym wiele dziwnego gdyby nie to, że wykonywali tą trudną figurę waląc flarami, które utworzyły swoisty pióropusz. Efekt był niesamowity a widok zapierał dech w piersiach. Swoim treningiem sprawili, że wszyscy byli niesamowicie napaleni na ich pokaz właściwy, który miał być jeszcze ciekawszy. W sobotę nie mieli okazji się pokazać z powodu masakrycznych warunków atmosferycznych. Lało cały dzień i nie było szansy na loty.
Niedziela zapowiada się perfekcyjnie! Piękna pogoda od rana i takież prognozy. Piękne ciemnobłękitne niebo i idealnie odcinające się chmurki. Do tego informacja, że Su-27 będzie tego dnia latać dwa razy! Podniecenie w narodzie jest potężne. Początek pokazów i wszystko przebiega dobrze i planowo. Cudowny show Red Arrows zawalam fotograficznie niepotrzebnymi zmianami sprzętu oraz brakiem wiedzy jaki pokaz będą wykonywać. Ale to nic. Mam ich z Air Tattoo więc strata niewielka. Po Redsach lata jeszcze kilka maszyn, fińskie Hawki i rozpoczyna się główna część pokazów. Przelatuje GROT i do startu kołuje suka. Jaka ona jest piękna. Ma rozpocząć serię pokazów dynamicznych głównych gwiazdorów air show. Po kolei mają się odbyć prezentacje Su-27, MiG-29, Rafale, Gripen, F-18. Słowem sam deser! Su-27 na pasie. Rozlega się ów charakterystyczny huk silników. Piękne marchewy liżą beton i po kilku sekundach majestatyczny kolos jest w powietrzu. Wykonuje kilka figur i o dziwo wygląda na bardzo ociężałego w stosunku do lotów piątkowych. Podobno dziś lata trochę zmieniona załoga. Podobno dziś ma być inaczej, lepiej. Stoimy pod lasem więc w obszarze, nad którym najczęściej tnie powietrze. Przelatuje nad nami w locie odwróconym i znika za ścianą lasu. Jest wesoła atmosfera i pełne podniecenie. Zgadujemy, w którym miejscu strzeli flarami, przyglądamy się czy będzie dobre światło. Panuje cisza. Mija kilka sekund i zaczyna nas to intrygować. Rzucam do Dyźka coś w stylu „wot i Saszy niet”. (Nie wiedziałem wtedy, że obaj piloci mieli na imię Sasza zdrobniale od Aleksandr). Cisza staje się nie do zniesienia. W głowie setka myśli skąd taka cisza podczas dynamicznego pokazu! Po chwili myśli zaczynają sie kłębić wokół tematu – wypadek. Ta cisza... Jedna z dziewczyn z Węgier coś krzyczy pokazując na las. Podbiegamy do niej i wszystko staje się jasne. W przecince między drzewami widać ogromne kłęby czarnego dymu. Ktoś robi głośniej skaner. Słychać trwającą akcję ratunkową. Po chwili podrywa się Ratownik i leci w rejon katastrofy. Korespondencja nie pozostawia złudzeń. Rozbity samolot. Nie widać innych zniszczeń. Nie widać też... spadochronów. Po chwili Ratownik zgłasza znalezienie jednego i po pewnym czasie drugiego ciała. Smutek, żal, strach i rozpacz mieszają się nam wszystkim w głowach. Dlaczego to sie stało!? Dlaczego właśnie im? Dlaczego znowu tu? Tego dnia mieli wykonać dwa loty i... wykonali. Lot na pokazach i swój ostatni. Lot do krainy wiecznych lotów :(


Tło:

zamknij

© 2019 Sławek hesja Krajniewski

Polityka prywatności

Wykonanie: DRE STUDIO Agencja kreatywna