hesja Air-Art Photography

16 LIP 2009

RIAT 2009

Wypad na tegoroczne Royal International Air Tattoo traktowałem od początku głównie jako uzupełnienie niedosytu z roku poprzedniego. Może to się wydać dziwnym, ale nie byłem do końca przekonany czy dobrze robię tam jadąc. Ostatecznie przekonały mnie już dużo wcześniej zakupione bilety lotnicze oraz wejściówki FRIAT 3. Bilety kupowałem w czasie, kiedy nie był jeszcze znany program. Zakładając jednak, że to największe i najbardziej urozmaicone pokazy lotnicze w Europie (chwalą się, że i na świecie) to myślałem, że cokolwiek to będzie to się na pewno nie zawiodę. Program okazał się być niestety dość znacznie pozbawiony tych atrakcji, na które liczyłem. Bez Raptora ani Rosjan na czele. Mam wrażenie, że organizatorom nie udało się do końca sprowadzić takiej ilości sprzętu jaką chcieli mieć w Fairford. No ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem…
FRIAT czyli Friends of RIAT to grupa osób, która ma dostęp do specjalnej strefy oraz specjalnych korzyści wynikających oczywiście z wielkości zapłaconej za bilet kasy. FRIA3 to najwyższa opcja umożliwiająca korzystanie z tych udogodnień w zasadzie od środy do poniedziałku. Dzięki niej, mogliśmy śledzić przebieg wydarzeń zarówno podczas pokazów jak i podczas prób, przylotów i odlotów. Dzięki temu mieliśmy możliwość przyfocenia maszyn, które nie prezentowały się na głównych pokazach inaczej niż na statyce. Było kilka smaczków takich jak choćby A-10, F-15 czy B-1B startujący na „mega-grillu” :) Same pokazy owszem były ciekawe i interesujące ale nie  tak jak się nastawiłem, że będą. Oczywiście morda mi się śmiała i to bardzo. Po raz pierwszy w powietrzu widziałem francuskiego Rafale, który zrobił na mnie potężne wrażenie (szkoda, że latał bez smugaczy) oraz bombowce z czasów zimnej wojny czyli B-52 i Wulkana. Odlotowa była pogoda. Iście fotograficzna. Na przemian ulewa i pełne słońce. Sprawiła ona, że zdjęcia mogą być bardzo ciekawe bo tło zmieniało nam się nieustannie. Fotografowałem też w pełnym deszczu co również powinno dać ciekawe efekty na fotach. Zobaczymy jak w końcu znajdę czas by je poprzeglądać. Poza pokazami w locie bardzo przypadła mi do gustu statyka. Wkręciłem się w poszukiwaniu ciekawych ujęć i kolorów i łączę ze statyką spore nadzieje zdjęciowe :)
Nie mogę też nie wspomnieć gdzie i jak sobie z Hlynurem mieszkaliśmy. Piękny domek i obejście w zasadzie jakieś 200 metrów od płotu lotniska. Tak na bogato to nie było nigdy :) Reasumując: dużo super wrażeń i sporo atrakcji ale… za te pieniądze można było wyskoczyć choćby do USA. Tam pokazy mają ponoć to coś…:) Zobaczymy w 2010! :)

 


Tło:

zamknij

© 2017 Sławek hesja Krajniewski

Wykonanie: DRE STUDIO Agencja kreatywna