Co nowego?

hesja Air-Art Photography

29 PAŹ 2020

Polska płonie...

o tym kto i dlaczego ją podpalił

Po raz kolejny Jarosław Kaczyński (PJK) podpalił Polskę. Był Zamach Smoleński… Byli uchodźcy… Było LGBT… ale teraz to przesadził, bo tym podpaleniem nie tylko napuścił na siebie Polaków (to skutecznie robi od dawna), ale poleje się krew i poumierają ludzie… :(

 

Jak do tego doszło? Wiem.

 

Próby manipulowania przy kompromisie aborcyjnym PJK rozpoczął tuż po przejęciu władzy w 2015 roku. Dlaczego? Oczywiście w ramach wdzięczności Kościołowi za potężne wsparcie podczas wyborów. Robił to od początku wbrew logice i nawet wbrew poglądom swojego brata śp. Lecha Kaczyńskiego, który uważał, że kompromisu aborcyjnego NIE WOLNO NARUSZAĆ.

 

Na czym polega(ł) kompromis aborcyjny? Aborcja była dopuszczona legalnie w trzech przypadkach:
- gdy do zapłodnienia doszło w wyniku czynu zabronionego,
- gdy ciąża stanowiła zagrożenie dla zdrowia lub życia kobiety,
- gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.

 

Tamte manipulacje przy prawie do aborcji skończyły się potężnym pstryczkiem w nos, jaki urządziły mu kobiety w 2016 roku wielkim Czarnym Protestem. Nie odpuścił. Nigdy nie odpuszcza. Zawsze pamięta wszystkie pstryczki. W listopadzie 2017 roku posłowie głównie z PiS, pod przewodnictwem Bartłomieja Wróblewskiego złożyli wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie zgodności z Konstytucją aborcji z przyczyn embriopatologicznych, czyli terminacji ciąży z powodu dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.

 

Sugeruje się nie używać określenia aborcja eugeniczna. Eugenika - oznacza "dobrze urodzony". Pojęcie to dotyczy selektywnego rozmnażania tak, aby ulepszać gatunki z pokolenia na pokolenie, szczególnie jeśli chodzi o cechy dziedziczone. Mówiąc aborcja eugeniczna sugerowałoby się, że jej dokonanie ma na celu poprawę gatunku ludzkiego, a tu nie o to chodzi przecież?

 

Wniosek poparli Marszałek Sejmu i Prokurator Generalny. Wniosek jednak, mimo już przygotowanego stanowiska TK nie był procedowany. Dlaczego? Proste! Było od początku wiadomo, że po takiej decyzji rozleje się po Polsce fala gniewu społecznego i… słupki sondażowe PiSu pójdą w „PiS-dół”. Zbliżały się wybory parlamentarne i PJK nie mógł sobie pozwolić na taki strzał w kolano. No tak, ale jaki wpływ ma PJK na prace Trybunału Konstytucyjnego, by decydować co i kiedy będzie procedowane? Ano taki, że wreszcie nastała sytuacja, o którą wszelkimi sposobami, w tym nie do końca zgodnymi z polskim prawem, PJK walczył od pierwszego dnia zwycięstwa w wyborach w 2015 roku. Sytuacja polegająca na fakcie obsadzenia składu TK swoimi ludźmi z Panią Prezes Julią Przyłębską włącznie. Głównie z nią. Gdyby bowiem nie PJK, Julia Przyłębska NIGDY nie zostałaby wybrana do pełnienia tej funkcji. Pani magister prawa z miernymi osiągnięciami prawnymi, ale za to kulinarno-towarzyskimi o czym poinformował PJK mówiąc o niej w TVP: „To jest moje odkrycie towarzyskie ostatnich lat, naprawdę przemiła osoba. Ona jest Prezesem Trybunału Konstytucyjnego, ale to są całkiem prywatne znajomości. Bardzo lubię u niej przybywać.” Dziękuję bardzo. Jest oczywiste że Trybunał Julii Przyłębskiej nie orzeknie inaczej, niż sobie tego zażyczy PJK. Publiczną wiedzą są obiady, na których Julia Przyłębska podejmuje prezesa PiS. O czym tam rozmawiają? O pogodzie? O trendach w modzie? Znając PJK, który nie ma żadnego życia poza polityką – wiadomo o czym. Nie zdziwiłbym się, gdyby właśnie tam zapadały decyzje o kierunkach rozstrzygnięć Trybunału, o ich terminach czy o składach orzekających.

 

Po wyborach parlamentarnych 2019 roku wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie zgodności z Konstytucją aborcji embriopatologicznej utracił ważność. Został ponowiony w grudniu 2019 roku przez Bartłomieja Wróblewskiego i Piotra Uścińskiego z PiS. Wniosek podpisało 119 posłów z różnych partii. Czy znajdzie się choć jedna osoba, minimalnie interesująca się polską polityką, która powie, że odbyło się to poza wiedzą PJK? Wniosek poszedł i orzeczenie TK było znane od początku. Pytanie było tylko kiedy ma ono ujrzeć światło dzienne? Wiadomo, że nie przed wyborami prezydenckimi! PJK nie jest tak głupi, by ryzykować utratę prezydenckiego długopisu dla sprawy Kościoła. Brak własnego prezydenta załatwiłby go totalnie. Poczekał. Wygrał wybory prezydenckie i… pojawiła się przed nimi piękna perspektywa trzech lat bez żadnych zaplanowanych wyborów. Idealny czas, by wprowadzać w życie wszystkie niewygodne społecznie zmiany. Ludzie pokrzyczą, pomanifestują, ale do kolejnych wyborów – zapomną.

 

Pojawił się przy okazji w życiu PJK pewien problem, którego się chyba wcześniej nie spodziewał. Do parlamentu weszła dość silna Konfederacja, która rozpanoszyła się po skrajnie prawej stronie, gdzie jeszcze do niedawna rządził PJK. Co więcej, jego wyciągnięta z politycznego niebytu marionetka, którą PJK wsadził na stanowisko Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego – Zbigniew „0” Ziobro również postanowiła się zradykalizować i odbić bez zgody PJK w prawo, czyniąc niemałe zamieszanie podczas koalicyjnego dogadywania Zjednoczonej Prawicy. PJK musiał coś zrobić. Musiał zrobić ruch, który przywróci mu panowanie po prawej stronie sceny politycznej. Nadarzyła się wspaniała okazja! Pandemia COVID-19 wystrzeliła potężnie swoją drugą falą. Jestem przekonany, że PJK pomyślał, że na jednym ogniu, zupełnie bezboleśnie usmaży dwie pieczenie. Odpalając akcję z aborcją w tym właśnie czasie zostanie ponownie królem radykalnej prawicy, bo przecież nikomu wcześniej od 1997 roku nie udało się doprowadzić do urwania z kompromisu aborcyjnego 97% aborcji (bo tyle właśnie jest ponoć aborcji embriopatologicznych)! Kościół uzna go za drugiego po Bogu obrońcę życia! Przy okazji z powodu rozprzestrzeniania się zabójczego koronawirusa - ludzie nie wyjdą na ulice! Szach mat!

 

Odpalił lont 22 października 2020 roku! Poszły konie po betonie…

 

[ku pamięci]
WYROK TK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Sygn. akt K 1/20

Trybunał Konstytucyjny w składzie:
Julia Przyłębska – przewodnicząca, Zbigniew Jędrzejewski, Leon Kieres, Mariusz Muszyński (dubler), Krystyna Pawłowicz, Stanisław Piotrowicz, Justyn Piskorski (dubler) - sprawozdawca, Piotr Pszczółkowski, Bartłomiej Sochański, Jakub Stelina, Wojciech Sych, Michał Warciński, Jarosław Wyrembak (dubler), protokolant: Grażyna Szałygo,

po rozpoznaniu, z udziałem wnioskodawcy oraz Sejmu i Prokuratora Generalnego, na rozprawie w dniu 22 października 2020 r., wniosku grupy posłów o zbadanie zgodności:
art. 4a ust. 1 pkt 2 oraz art. 4a ust. 2 zdanie pierwsze ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (Dz. U. Nr 17, poz. 78, ze zm.) z art. 30 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej przez to, że legalizują praktyki eugeniczne w stosunku do dziecka jeszcze nieurodzonego, odmawiając mu tym samym poszanowania i ochrony godności człowieka, ewentualnie – w razie nieuwzględnienia powyższego:
art. 4a ust. 1 pkt 2 oraz art. 4a ust. 2 zdanie pierwsze ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z art. 38 w związku z art. 30 i art. 31 ust. 3 oraz z art. 38 w związku z art. 32 ust. 1 i 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej przez to, że legalizują praktyki eugeniczne w zakresie prawa do życia dziecka jeszcze nieurodzonego oraz uzależniają ochronę prawa do życia dziecka jeszcze nieurodzonego od jego stanu zdrowia, co stanowi zakazaną bezpośrednią dyskryminację,
oraz:
art. 4a ust. 1 pkt 2 oraz art. 4a ust. 2 zdanie pierwsze ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z art. 38 w związku z art. 31 ust. 3 oraz w związku z art. 2 i art. 42 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej przez to, że legalizują przerywanie ciąży bez dostatecznego usprawiedliwienia koniecznością ochrony innej wartości, prawa lub wolności konstytucyjnej oraz posługują się nieokreślonymi kryteriami tej legalizacji, naruszając w ten sposób gwarancje konstytucyjne dla życia ludzkiego,
o r z e k a:
Art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (Dz. U. Nr 17, poz. 78, z 1995 r. Nr 66, poz. 334, z 1996 r. Nr 139, poz. 646, z 1997 r. Nr 141, poz. 943 i Nr 157, poz. 1040, z 1999 r. Nr 5, poz. 32 oraz z 2001 r. Nr 154, poz. 1792) JEST NIEZGODNY z art. 38 w związku z art. 30 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

 

Jestem przekonany, że od momentu orzeczenia wyroku PJK siedział przed TV w tym swoim zasyfionym łupieżem i kocią sierścią kubraczku i liczył na szybką beatyfikację nie tylko na radykalnym skrzydle prawicy, nie tylko w Kościele, ale i w całej Polsce.

Tak się jednak nie stało…

 

Jak można się było spodziewać, w Polsce zawrzało. Nie tylko w wolnych od covid-19 internetach. Ludzie mimo ryzyka zakażenia wyszli na ulice. A tam wyszli, wylegli! Protesty wybuchły nie tylko we wszystkich wielkich miastach, ale też w tych mniejszych, powiatowych. Ich wielkość zaskoczyła wszystkich. Zaskoczyła też na pewno rządzących i PJK. Niestety podczas ich trwania działy się też i nie do końca pozytywne rzeczy. Wchodzono do kościołów (trochę się nie dziwię, gdyż Kościół wchodzi brutalnie w życie ludzi z nim niezwiązanych, to czemu nie złożyć mu rewizyty?), bazgrano na kościelnych elewacjach, na pomnikach. Na manifestacjach pojawiła się masa wulgaryzmów, które nie wszystkim się podobają. Głównym hasłem protestu jest nakaz: WYPIERDALAĆ! I symbol błyskawicy, który wg jej autorki Oli Jasionowskiej oznacza: „Uważaj, ostrzegamy. Nie zgadzamy się na odbieranie kobietom ich podstawowych praw!”

 

Polska zapłonęła. Mimo pandemii i covidowych obostrzeń zabraniających zgromadzeń powyżej 5 osób, przez miasta codziennie przetaczają się tysiące, głównie młodych ludzi, głównie dziewczyn, które postanowiły rządzącym, a głównie Jarosławowi Kaczyńskiemu dobitnie zamanifestować brak zgody na odbieranie im i tak okrojonych aborcyjnym kompromisem praw. Zamieszanie, jakie zapanowało wśród rządzących dało się zauważyć podczas dramatycznej debaty w Sejmie, podczas której opozycja wtargnęła na mównicę, a straż marszałkowska musiała fizycznie bronić PJK. Podczas gdy Polska płonęła już potężnie, PJK wystąpił z orędziem na Facebooku, którym na płonącą Polskę wylał hektolitry paliwa! Wezwał w nim członków PiS i tych, którzy PiS wspierają do czynnego przeciwstawienia się protestom, do czynnej obrony kościołów i do…
a zresztą zacytuję:

„(...) Wzywam wszystkich członków Prawa i Sprawiedliwości oraz wszystkich, którzy nas wspierają do tego, by wzięli udział w obronie Kościoła, w obronie tego, co dziś jest atakowane i jest atakowane nieprzypadkowo. Bardzo często w tych atakach widać pewne elementy przygotowania, być może nawet wyszkolenia. Ten atak jest atakiem, który ma zniszczyć Polskę. Ma doprowadzić do tryumfu sił, których władza w gruncie rzeczy zakończy historię narodu polskiego, tak jak dotąd go żeśmy postrzegali. Tego narodu, który jest naszym narodem, który mamy w naszych umysłach i w naszych sercach. Który jest przedmiotem polskiego patriotyzmu. Brońmy Polski, brońmy patriotyzmu i wykażmy tutaj zdecydowanie i odwagę. Tylko wtedy można tą wypowiedzianą, wprost wypowiedzianą, przez naszych przeciwników wojnę, wygrać.(...)”

 

JPRDL! Jak to usłyszałem to aż mnie zamurowało! Przecież PJK jest wicepremierem polskiego rządu! Nie tylko wicepremierem, ale też Przewodniczącym Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego i spraw Obronnych, któremu podlegają ministrowie: obrony, sprawiedliwości, spraw wewnętrznych, zagranicznych i koordynatorzy służb specjalnych! Czyż to nie właśnie rząd i jego członkowie powinni łączyć, uspokajać emocje, znajdować rozwiązania? On przeciwko Polakom nasyła bojówki! Nie tylko wzywa do fizycznej walki, ale też wyraźnie po raz kolejny dzieli „naród polski” na tych, którzy go widzą tak jak on i tych innych! Przecież on nie jest kimś stojącym na jakiejś pieprzonej barykadzie! Nie jest (o ile mi wiadomo) żadnym żołnierzem Kościoła! Mam znajomych wierzących i praktykujących, którzy się na te słowa równie mocno oburzyli. Podejrzewam, że takich zdziwionych i oburzonych jak ja było zdecydowanie więcej. Nie tylko wśród ludzi niesympatyzujących z rządem, podejrzewam, że też i w Radzie Ministrów! Pewnie z wielkimi oczyma słuchali wystąpienia ich odklejonego szefa i zastanawiali się jak to wszystko teraz z krainy PJK przełożyć na polskie realia, by straty były jak najmniejsze…

 

Reasumując jeżeli premier polskiego rządu, publicznie wzywa do walki jednych Polaków, przeciwko innym Polakom, to coś tu się dzieje strasznego, czego pojąć nie mogę! O jego nie tylko odklejeniu od realiów ale i chyba przerażenia, bo przecież on wie najlepiej kto do tego wszystkiego doprowadził, niech świadczy fakt, że kolejnego dnia z mównicy wyzwał opozycję od przestępców krzycząc:

„Wy w tej chwili w imię własnych, małych, brudnych interesów (Nowaka?) rozwalacie Polskę, narażacie na śmierć mnóstwo ludzi, jesteście przestępcami! Możecie sobie wrzeszcz(y)eć. Jest przestępstwo spowodowania niebezpieczeństwa powszechnego. Wy, wzywając do demonstracji, powodujecie tego rodzaju niebezpieczeństwo i odpowiecie za to!”

Swoją drogą dobrze, że już podał z jakiego paragrafu (mam nadzieję) kiedyś PJK odpowie. Z tego i z innych wielu!

 

Jak się można było domyśleć, słowa PJK wyciągnęły kolejnego dnia (w środę) jeszcze więcej osób na ulice. Niekończące się pochody manifestantów do kości oburzonych na to, co dzieje się w Polsce! Jego słowa wyciągnęły też przeciwników tych manifestacji. Wszystko to w czasie szalejącej pandemii, która dosięgnie w krótkim czasie może niekoniecznie tych młodych ludzi, ale ich starszych członków rodzin, starszych znajomych i nieznajomych, którzy chwycą wirusa wspaniale szerzącego się podczas kolejnych zgromadzeń. Wszystko w czasie, w którym polskiej służbie zdrowia właśnie kończą się możliwości przyjmowania chorych.

 

Polska płonie potężnym ogniem podsycanym przez rządzących z PJK na czele i rozszalałą w swoim opętaniu publiczną telewizję, która w ostatnich dniach przechodzi samą siebie w kłamstwach i manipulowaniu prawdą. Swoje kilka groszy dokłada też opozycja. Jeszcze nigdy wcześniej o ile pamiętam, nie było tak źle. Obawiam się jednak, że najgorsze jest przed nami. Tuż przed nami. To kwestia dni….

 

Na jutro (piątek) przewidywana jest wielka demonstracja w Warszawie.

 

 

PS.
Jakie są moje poglądy na temat aborcji?
Pisałem już o tym i dyskutowałem z wieloma. Mimo, że nie należę do żadnego kościoła – jestem bardzo za ochroną życia.
Jak jest/powinno być WG MNIE?

 

Aborcja dozwolona gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia kobiety ciężarnej. Wiadomo, mega trudna sprawa, ale tu nie ma wyboru.
 

Aborcja dozwolona gdy z badań wynika, że płód jest na tyle uszkodzony, że nie ma szans na przeżycie dziecka poza organizmem kobiety ciężarnej. Decyduje oczywiście kobieta, ale wg mnie powinna mieć taką opcję.

Jeżeli natomiast dziecko ma być nieuleczalnie chore, tu w moim przekonaniu wszystko powinno zależeć od tego, czy państwo jest w stanie otoczyć godną opieką rodziców takich dzieci, albo instytucje, które zajmowałyby się takimi dziećmi w przypadku zrzeknięcia się dziecka przez rodziców. Dziś w Polsce niestety nie ma takich programów. Kobieta wie, że gdy urodzi chore dziecko – skazuje się (w większości przypadków) na koszmar najczęściej w samotności i biedzie. Państwo nie pomaga, a rodzina i znajomi najczęściej się odwracają. To są niewyobrażalne dramaty, a do tego ciężka praca 365 dni w roku 24 godziny na dobę… W takim przypadku też jestem za tym, by to kobieta decydowała. Oczywiście po wykonaniu wszelkich możliwych badań i profesjonalnych konsultacjach z fachowcami.


Czy aborcja powinna być dozwolona gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego? Tu mam największy problem. Z jednej strony jest skrzywdzona kobieta, która mega cierpi nosząc w sobie dziecko jakiegoś drania i znane są przypadki, w których nawet donoszona ciąża sprawiła, że dziecko było znienawidzone przez matkę. Znane są i odwrotne, gdzie miłość matczyna zwyciężyła z urazem, który na pewno mocno siedzi w głowie po gwałcie.


Z drugiej strony tej tragedii jest niczemu winne dziecko, które mimo iż się rozwija zdrowe, ma być zabite z powodu wcześniejszych działań jakiegoś drania, który nieświadomie stał się jego ojcem? No dramat totalny! Mimo wszystko byłbym za wariantem pośrednim. Za zapewne strasznie bolącym kobiety kompromisem polegającym na urodzeniu dziecka i późniejszym podjęciu decyzji, czy matka chce je wychowywać, czy oddać. Oddać znowu do jakiejś instytucji, która należycie zaopiekowała się niewinną ofiarą gwałtu. Wiadomo, że mi to łatwo pisać i mam świadomość, że niewyobrażalnie złym przeżyciem jest noszenie niechcianej ciąży, ale mimo wszystko gorszą opcją jest zabicie dziecka :( Zabicie jest bezwzględne i nie daje szansy na żadne inne rozwiązania. A tak to zawsze jest szansa, że ten mały człowiek znajdzie szczęście, nawet przy boku własnej matki…

 

Tło:

zamknij

© 2020 Sławek hesja Krajniewski

Polityka prywatności

Wykonanie: DRE STUDIO Agencja kreatywna