Co nowego?

hesja Air-Art Photography

25 WRZ 2020

ATAM #13

Samoloty z PZL Mielec i nie tylko

To był potężny ATAM! Niby powinienem być już przyzwyczajony do faktu, że przed imprezą jest straszne zamieszanie i mega nerwówka, ale tym razem to była totalna jazda. Początkowo ATAM#13 miał być imprezą, oddającą cześć mieleckiemu lotnictwu. Miał się odbyć na lotnisku w Mielcu i udział w nim miały wziąć głównie statki powietrzne wyprodukowane w Polskich Zakładach Lotniczych PZL Mielec. Udało mi się zaprosić na sesję wspaniałych przedstawicieli mieleckich zakładów! Niestety Mielec okazał się dla nas mało gościnny. Miasto mimo oczywistej promocji nie chciało dołożyć złotówki, a wiadomo że sesja wychodziła drożej z racji chociażby przebazowania Skyvana. Zakłady zaś, ku mojemu zdziwieniu, nie były zainteresowane swoją historią, lecz tylko i wyłącznie bieżącymi produktami. Dodatkowo pojawiły się komplikacje z wykorzystaniem do sesji Black Hawka. Powiedziałem pass i przeniosłem imprezę do naszego ATAMowego domu - Piotrkowa Trybunalskiego. Tu zawsze nas chcą i zawsze wiedzą jaką wartość ze sobą niesie ATAM. To jednak nie był koniec nerwówki. Przez tydzień przed imprezą budziłem się w środku nocy i już do rana nie mogłem zasnąć przerabiając w głowie kolejne scenariusze i… sprawdzając prognozy pogody. Codziennie beznadziejne. I gdy już miałem odwoływać imprezę, na kilka dni przed terminem pojawiła się odmiana. Odmiana polegała na tym, że jakaś szansa zaistniała, ale dla sesji poranno-południowej. Wydzwoniłem wszystkich pilotów i szczęśliwie nikt nie miał z tym problemu, by polatać wcześniej. Fotografowie w większości też byli na tak! :)


Podczas poprzednich dwóch ATAMów próbowaliśmy utworzyć formację 2x TS-11 Iskra i SB Lim-2. Z powodu krytycznie różnych prędkości Lima i Skyvana oraz faktu, że samoloty te uczestniczyły w sesjach z dolotu ze swoich lotnisk, nie było to łatwe do ustawienia. Dlatego za radą Tadeusza Zaworskiego spotkaliśmy się trzy dni przed sesją, by zrobić wstępny briefing i dogadać wszystkie szczegóły na spokojnie. W briefingu poza oczywiście Tadeuszem i mną udział wzięli Piotrek Maciejewski i Kuba Kubicki z Fundacji Biało-Czerwone Skrzydła oraz Bartek Maciejczyk i Piotrek Kowalski z SBLim-2.pl. Było bardzo profesjonalnie, rzeczowo i oczywiście wesoło. Byliśmy przekonani, że tym razem to już nie może nam nie wyjść. :)

 


Piątkowy poranek powitał mnie bezchmurnym niebem i pięknym słoneczkiem. Od razu inaczej wszystko w głowie działa, gdy przyjmuje się taką ilość pozytywnej energii hen z góry. Mimo, że na lotnisko AZP w Piotrkowie dojechałem dużo przed czasem, na miejscu byli już pierwsi fotografiści. Chwilę później doleciał Maciej Dominiak swoim Bolkowem 105 i postanowiłem wykonać z nim krótki lot na sesję portretową z użyciem szerokiego szkła. Udało się na przejażdżkę zabrać ze sobą też Kasię i kifcia co poza oczywistą frajdą poskutkowało zrobionym przez kifcia super filmem! Przy okazji tego zwariowanego lotu z kosiakiem przy okolicznej szosie i kilkoma nad lotniskiem połączonymi z mega wyrwaniami, sprawdziliśmy do jakiej wysokości unosiła się ta poranna, delikatna chmuro-mgła.

 

Briefing dla ATAM GROUND foto Piotr Strzelczyk

 

Po wylądowaniu non stop wisiałem na telefonie z pilotami, gdyż do pierwszego lotu zlatywali się tak naprawdę z 6 lotnisk! Jedynym uczestnikiem pierwszego wylotu, który miał operować z lotniska w Piotrkowie Trybunalskim był TS-8 Bies, który mimo porannych mgiełek przedarł się do nas z Aeroklubu Elbląskiego. Briefing dla fotografów i dla pilotów w okrojonym składzie. I tu ciekawostka – po raz pierwszy Skyvanem nie miał nas wieźć Piotrek Jafernik, tylko dwóch wyszkolonych przez niego pilotów Michał Wąsikowski i Daniel Kujawa. Po briefingu nadal nerwówka z zawsze tymi samymi pytaniami - czy uda się wszystkie sprawy ogarnąć pilotom, a mi zgrać tę całą układankę ze sobą? Była masa elementów, które w przypadku niezagrania jednego – rozwalały cały plan. Dla przykładu Marcin Kubrak ukończył w czwartek wieczorem swój rejsowy długi lot, następnie odbyliśmy telefoniczny briefing i po krótkiej nocy musiał bladym świtem w piątek jechać samochodem z Warszawy do Częstochowy, by tam przygotować do lotu swojego Jaka i czekać na telefon co i jak dalej. Podobnie Bartek Maciejczyk. Również z Warszawy, tyle że do Modlina, by ogarnąć SB Lima. Najtrudniej logistycznie mieli panowie z Fundacji Biało-Czerwone Skrzydła. Najpierw musieli dojechać samochodem do Mielca, by tam przygotować swoje Iskry. Następnie polecieć do Rzeszowa się zatankować (paliwo o wiele tańsze niż w Mielcu) i z Rzeszowa do Łodzi, gdzie ostatecznie przygotowywali się do lotu na ATAM. Na każdym z tych odcinków coś mogło nie zagrać. Cokolwiek! Mam wielki szacunek do naszych ATAMowych pilotów! Każdy z nich ma w życiu pozycję i mogliby się tak przy piątku nie spinać. Mogliby przecież dłużej pospać, odpocząć. Oni jednak nie! Jedna sprawa, że robili to dla fotografii, a druga, by zaliczyć kolejny lot swoimi fantastycznymi samolotami i doświadczyć przygody w wyjątkowych, rzadko lub wcale niespotykanych formacjach. Planowaliśmy bowiem poza wspomnianą wcześniej formacją SB Lim-2 i 2x TS-11 Iskra utworzyć formacje SB Lim-2 i Jak-3M oraz 2x TS-11 Iskra i TS-8 Bies. To wszystko w jednym locie! Zanim jednak do lotu doszło, musieliśmy wszystko na ziemi skoordynować. Marcin i Bartek po przygotowaniu swoich maszyn podali mi czasy ich gotowości do pojawienia się nad lotniskiem Aeroklubu Ziemi Piotrkowskiej. Jak można się domyśleć najdłużej czekaliśmy na Fundację. Robiło się nerwowo, bo Marcinowi kończył się czas. Na szczęście Piotrek zadzwonił po wylądowaniu w Łodzi i ogarnięciu paliwa i mogliśmy określić czas ich pojawienia się nad punktem NUBLI (Sulejów). Precyzja była tu szalenie istotna, gdyż z racji zużywającego się paliwa, od niej zależał czas sesji poszczególnych maszyn solo i w formacjach.


Zaczęliśmy od Jaka-3M. „Jak” pięknie on wygląda za rampą! Może to od tego „Jak” powinna wywodzić się nazwa tego samolotu? Jak-3M to najszybszy w Polsce obecnie eksploatowany samolot śmigłowy. Dla niego prędkość Skyvana nie jest niestety komfortowa. Musiał co chwilę odlatywać zza rampy. Mieliśmy też małe problemy z komunikacją, ale wszystkie kłopoty przegrały z cudowną linią tego samolotu, z kręgiem jego potężnego śmigła i barwami Zalewu Sulejowskiego w dole pod nami. Wkrótce do Jaka dołączył SB Lim-2. Panowie spróbowali zrobić wspólny przelot pod Skyvanem, a my dzięki temu mamy pierwsze fotki tak egzotycznej formacji.

 

 

Pożegnanie z Marcinem (Jak-3M) i sesja z Bartkiem (SB Lim-2). Po raz kolejny mogliśmy zachłysnąć się urokami tej konstrukcji i okolic Zalewu Sulejowskiego. Zwłaszcza, że tym razem operowaliśmy dość nisko. Po kilkunastu minutach do sesji dołączyły Iskry z Fundacji. Niestety Lim miał już niewiele paliwa, a przed powrotem do Modlina musiał jeszcze zrobić przeloty nad lotniskiem dla fotografów z ATAM GROUND. Formacja 2x TS-11 i SB Lim-2 idealnie zeszła się minimalnie wyprzedzając Skyvana, ale tym razem chociaż złapaliśmy wszystkie trzy maszyny w kadrze! Bartek opuścił sesję, a my z Iskrami postanowiliśmy się wspiąć na ponad 3 kilometry by trochę pofocić nad chmurkami. Wspinaczka zajęła nam sporo czasu, ale było warto! Uwielbiam być minimalnie nad chmurami, choć zimno tam zawsze jak cholera. Dodatkowo Iskry pięknie lśniły w ostrym słońcu z błękitem w tle. Po chwili w radiu zgłosił się TS-8 Bies, więc zeszliśmy nad zalew i w „Formacji Tadeusza Sołtyka”, czyli TS-8 i 2x TS-11 polecieliśmy nad lotnisko EPPT. To była kolejna magiczna chwila tej sesji. Nie tylko dla nas, ale też dla pilotów, którzy mimo swojego dużego doświadczenia, nie pamiętali by było im kiedykolwiek dane w takiej formacji lecieć. Ten długi i szalenie trudny koordynacyjnie lot zakończyliśmy sesją solo z Biesem.

 


 

Czterdzieści minut po wylądowaniu startowaliśmy do lotu nr 2. Tym razem modelem był DRAGON. Drugi Skyvan z powietrznej flotylli Piotra Jafernika i SKY FORCE. Nie sposób go było inaczej nazwać, gdyż wygląda jak chiński smok dzięki swojemu bogatemu i przefantazyjnemu malowaniu. Mówiąc o malowaniu należy wspomnieć, że i nasz SP-HOP również całkiem niedawno otrzymał drapieżne, rekinie malowanie. Tak więc nad lotniskiem pojawiła się kolejna egzotyczna formacja. Dragon (SP-HIP) lecący za rampą Sharka (SP-HOP). Żeby sytuację jeszcze bardziej uatrakcyjnić, na rampie Dragona pilotowanego przez samego Piotra Jafernika, udało się też usadzić fotografów. Tuż po starcie przelecieliśmy nad hangarem – bazą SKY FORCE, a następnie udaliśmy się nad Zalew Sulejowski. Pod koniec sesji z tą meeega kolorową maszyną zamieniliśmy się miejscami. Tak więc SP-HOP, dzięki któremu odbyły się prawie wszystkie nasze poprzednie ATAMy, doczekał się również swojej własnej sesji air-to-air i mógł poczuć jak to jest być modelem. Ostatnim elementem ATAM#13 była sesja z Bolkowem 105, który podczas obu lotów asystował pozostałym sesjom tak, by fotografowie z jego pokładu zrobili inne niż klasyczne rampowe zdjęcia. Maciej Dominiak nie dość, że pięknie nam pozował, to jeszcze porobił genialne przeloty nad lotniskiem ku uciesze GROUND.

 

Skyvany Dragon i Shark kołują do pierwszego wspólnego lotu na ATAM. Foto Aga Żel

Tak nasza formacja photoshipów wyglądała z lotniska. Foto Marcin Chruścielewski

SP-HIP i SP-HOP nad Zalewem Sulejowskim. Foto Aga Żel


 

Po wylądowaniu i zrobieniu wielkiej grupowej fotografii zaczął padać deszcz i skończyło się światełko. Przesunięcie sesji na wcześniejsze godziny było zatem super posunięciem. Był to tylko i aż jeden z kilkudziesieciu elementów, dzięki którym ATAM#13 okazał się wielkim sukcesem. Mi ciśnienie tak naprawdę puściło dopiero podczas tradycyjnego już afterku w hotelu Best Western. Opłacało się walczyć z przeciwnościami zarówno ludzkimi jak i naturalnymi. Po raz kolejny zrobiliśmy coś dużego dla polskiego lotnictwa i fotografii lotniczej. Było pod co wypić drinka, czy nawet dwa! :)  

 


 

W meetingu wzięło udział 8 statków powietrznych, 13 pilotów i 68 fotografów (w tym 25 air-to-air). Biorąc pod uwagę atrakcyjność statków powietrznych, wyjątkowość utworzonych formacji, zadowolenie uczestników oraz uzyskany z sesji potężny materiał, udowodniliśmy po raz kolejny, że Piotrków Trybunalski to na pewno tegoroczna fotolotnicza stolica Polski. To w końcu był nasz kolejny tegoroczny ATAM i o ile mi wiadomo, na niebie żadnego innego polskiego miasta nie działo się w tym dziwnym czasie pandemii tyle lotniczych akcji co w Piotrkowie. Przepraszamy okolicznych mieszkańców, za odrobinę zamieszania i chwilami hałasu. Hałas trwa jedynie przez krótką chwilę, a dobra lotnicza sława jaką zdobywa Wasze miasto i Wasze piękne okolice, będą się za Wami ciągnąć jeszcze przez długi, oby jak najdłuższy czas. Wspaniale jest mieć świadomość (z otrzymanej korespondencji i wpisów w mediach społecznościowych), że wielu osobom zwracającym tego dnia swój wzrok w górę i obserwującym na niebie naszych wspaniałych gości, zabiło mocniej serce przywołując wspomnienia z dawnych lat. Z lat kiedy Biesy, Iskry i Limy urzędowały bardzo często na Piotrkowskim niebie. Postaramy się w przyszłości zrobić wszystko, by jeszcze bardziej rozsławić zarówno Piotrków Trybunalski jak i okolice Zalewu Sulejowskiego, nie tylko na fotolotniczej mapie Polski.

 

Wszystkie zdjęcia z ATAM #13

Tło:

zamknij

© 2020 Sławek hesja Krajniewski

Polityka prywatności

Wykonanie: DRE STUDIO Agencja kreatywna