Katyń 2010
12 kwietnia 2010
W piątek popracowałem do 3 nad ranem więc w sobotę rano smacznie spałem gdy... budzi mnie Marika z pytaniem – masz dyżur (w Komisji Badania Wypadków Lotniczych)? – Mam, a bo co? No bo samolot prezydencki ma podobno jakieś problemy z lądowaniem. Oszzz!!
Zerwałem się na równe nogi i prawie wszedłem w TVN24. Z niedowierzaniem przyjmowałem kolejne wiadomości. Mówią o katastrofie ale czy są poszkodowani? Czy są zabici? Nic nie wiadomo. Ktoś mówi, że jest potężna mgła, ktoś inny, że próbował przyziemić ale bezskutecznie... Nagle najgorsza z możliwych informacja od Mera Smoleńska, że... Nikt nie przeżył katastrofy! O Boże... Czyli jak to? Prezydent nie żyje? Katastrofa Tu-154? Przecież skoro leciał Tutek to... to musiało być tam dużo więcej osób! No i były :( Jak podali listę to nie mogłem w to uwierzyć. 96 osób! Poza Prezydentem była na niej jego żona Maria i osoby z pierwszych stron gazet, liderzy wojskowi, polityczni, załoga. Z najbardziej znanych osób zginęli Szmajdziński, Putra, Karpiniuk, Gosiewski, Stasiak, Szczygło, Wasserman, Szymanek-Deresz, Jaruga-Nowacka... ale też dowódcy WSZYSTKICH rodzajów sił zbrojnych (gen. Błasik!) wraz z szefem sztabu Gągorem :/ Najpierw, zanim do mnie dotarło to co się wydarzyło, nie mogłem myśleć o niczym innym jak o tym, że ja rzeczywiście mam dyżur, że rzeczywiście za chwilę mogą zadzwonić i już za parę godzin mogę być tam, w lesie pod Smoleńskiem. Włączyłem telefon i spodziewałem się najgorszego. Boże jak ja mam tam jechać? Przecież to badanie potrwa ze dwa miesiące! Jak chodzić po lesie pełnym ludzkich szczątków? Jak tam robić zdjęcia!? Wiem jedno – nie dałbym rady. Te widoki prześladowałyby mnie chyba do końca życia. Na szczęście jak na razie nie pojechałem a telefon się rozdzwonił ale od znajomych, przyjaciół, wszystkich, którzy chcieli mnie poinformować o tym co się stało. Cały dzień przed telewizjami informacyjnymi całego świata bo wszędzie tylko o tym mówili. Powoli rysuje się obraz sytuacji i powoli do głowy dochodzą pewne refleksje.
Samolot zapewne był sprawny (świeżo po remoncie głównym + dodanie nowej awioniki), warunki do lądowania były koszmarne. Samolot podobno krążył nad lotniskiem i podobno kontroler lotu sugerował odejście na lotniska w Mińsku lub w Moskwie. Podobno chwilę przed naszą Tutką próbował usiąść rodzimy Ił-76 ale pilot ocenił warunki jako zbyt słabe i odszedł na inne lotnisko. Nasi podjęli próbę lądowania. Dlaczego? Można się tylko/aż domyślać dlaczego. Wielka rocznica tragedii katyńskiej, wielkie oczekiwania zarówno polityczne jak i ludzkie, Kaczyński miał tam głosić ważne rzeczy. Czekało tam na miejscu wiele osób! Jak miałby się Prezydent i to Kaczyński spóźnić na te obchody? Do tego te wcześniejsze jazdy z lotem do Tibilisi, gdzie prezydent nazwał pilota, który dla bezpieczeństwa odmówił lotu, po prostu tchórzem! Można podejrzewać co czuł pilot mając na głowie takie persony na pokładzie z dowódcą sił powietrznych włącznie i... takie ciśnienie!. Nie chcę spekulować ale myślę, że to, plus utrata orientacji w tak gęstej mgle oraz brak technicznych urządzeń do przyjęcia dużego samolotu w tak trudnych warunkach na tym do niedawna tylko wojskowym lotnisku, to przyczyny tej katastrofy. Stało się :( Dramat niemożliwy do wypowiedzenia. Żal osób, które zginęły. One miały plany, zamierzenia, były w kwiecie wieku, jak ktoś powiedział – one zostawiły otwarte książki, zapalone lampki. Miały pojechać, wrócić i zająć się dalej swoimi sprawami. One już jednak nic nie czują, w przeciwieństwie do ich bliskich... Jakiż to dramat dla tak potężnej liczby osób! Każda z tych śmierci mogłaby służyc do osobnej wielkiej opowieści o smutku! A one wszystkie razem? Marta Kaczyńska straciła oboje rodziców! Poginęli ojcowie i matki, mężowie i żony, dziadkowie i babcie ale i... dzieci :( Były osoby u schyłku swojego życia ale byli też młodzi, jak choćby dwudziestoparoletnie dziewczyny – stewardesy, na początku przecież swojego życia! Niewypowiedziany dramat. Taka nagła śmierć...
Cóż za ironia losu! Oni w końcu tam lecieli dla uczczenia rocznicy śmierci Polaków w Katyniu sprzed 70 lat! Lecieli dla uczczenia śmierci polskiej elity lat trzydziestych! Ponownie ginie polska elita tam, w katyńskim lesie. Tragedia tak potężna, że porównywalna z tą sprzed 70-ciu lat! Katyń przeklętym miejscem dla Polaków! Kolejne przemyślenie – nie pamiętam czy kiedykolwiek w dziejach nawet wojen na świecie, zdarzyła się taka sytuacja by za jednym zamachem pozbawić jakąkolwiek armię świata WSZYSTKICH dowódców rodzajów wojsk w tym szefa sztabu generalnego!
Niesamowita historia... Niesamowita do tego stopnia, że cały świat zwrócił na nią uwagę! Wielki szacunek dla Rosji, która od początku stanęła na wysokości zadania i pomaga w tych dniach jak może. Ogłoszono u nich żałobę narodową i to dziś, w dniu Kosmonauty dla uczczenia pierwszego lotu w kosmos Jurija Gagarina! Żałoby narodowe ogłosiło wiele państw w tym... Brazylia!
Paradoksalnie Kaczyński swoją śmiercią osiągnął coś, o co chyba całe życie bezskutecznie walczył. O to, by prawda katyńska doszła do wszystkich osób na świecie! Dziś cały świat mówi we wszystkich mediach o kontekście tej katyńskiej tragedii, tej sprzed 70 lat też! Dziś wiele osób dowiedziało się po raz pierwszy o tym co w lasach katyńskich się wydarzyło kiedyś i dziś! Najlepszym dowodem na moje słowa niech będzie to, że film Katyń Andrzeja Wajdy został wyemitowany w głównym rosyjskim kanale telewizyjnym w godzinach najlepszej oglądalności i w wielu, wielu innych telewizjach świata! Może dopiero ta tragedia coś zmieni, może w końcu zostanie wszystko wyjaśnione i nie będzie już więcej znaków zapytania w tej sprawie? Najwyższy na to czas...
Wczoraj pojechałem z Majeczką na Krakowskie Przedmieście. Zrobiłem jej małą lekcję historii i opowiadałem o wydarzeniu, o którym zapewne ona, jak i wszystkie pokolenia po niej, będą się uczyć w szkołach. Warszawa była inna niż zawsze. Takiego czegoś jeszcze nie przeżyłem. Już jazda samochodem była inna. Wszyscy jechali smutni, zamyśleni. O wiele wolniej niż zawsze. Mimo utrudnień, korków, ciasnoty – nie było nerwów. Ludzie byli do siebie życzliwi, tacy zjednoczeni. Jestem dumny, że jestem Polakiem. Polacy w trudnych chwilach są zawsze razem bez względu na wszystko. Przed pałacem prezydenckim tysiące ludzi. Flagi, kwiaty, znicze, smutek, powaga. Postaliśmy i my chwilę w zadumie. Mai ciężko było zrozumieć co się wydarzyło. Wiedziała jednak, że strata najbliższych, rodziny, rodziców, to bardzo zła i bardzo smutna rzecz...
Później gdy staliśmy w korkach i słuchałem radia zet, naszła mnie kolejna refleksja. Wszyscy teraz wszędzie mówią jakim to Lech Kaczyński był dobrym prezydentem. Tak, był prezydentem wybranym w demokratycznych wyborach, był patriotą, był osobą, która poświęciła swoje życie dla spraw kraju. Za to wielki szacunek i honor jako prezydentowi. Niestety jednak Lech Kaczyński nie był moim prezydentem. Bardzo, bardzo rzadko, o ile w ogóle byłem zadowolony z tego co mówi i jak mówi. Dzielenie narodu, bezsensowna walka z Rosją, nieumiejętność zrozumienia osób o innych poglądach, innym podejściu... Nie miejsce to i pora na mówienie złych rzeczy o nim ale denerwuje mnie, jak teraz po jego odejściu, robi się z niego ojca narodu, kogoś kto jednoczył, kogoś dzięki komu jesteśmy, będziemy lepsi i co najgorsze – jak porównuje się jego śmierć do śmierci papieża! Myślę, że rzeczywiście będziemy lepsi, że zmieni się wiele, że zmieni się w końcu nasza polityka, że w końcu szacunek do drugiej osoby zagości tam na Wiejskiej a przez to może i na każdej z polskich ulic. Może to o to chodziło w tym wszystkim? Może aż takie środki trzeba było zastosować by przerwać ten łańcuch nienawiści panujący w polskiej polityce? Będzie to jednak wynikiem tej wielkiej tragedii, tragedii nie tylko prezydenta ale tragedii tych wszystkich 96 osób i ich rodzin! Tylko wtedy ta tragedia będzie miała jakiś sens, wyda jakiś owoc... W tym duchu zbratali się Polacy i oby ta jednomyślność trwała jak najdłużej...
Jak dłuuugo na Wawelu...
14 kwietnia 2010
Miałem nie komentować ale... rozwala mnie to :( Jeszcze kilka dni temu pisałem, że kocham Polaków i Polskie podejście do wielu spraw... Niestety są też zachowania, których się wstydzę i boli mnie moja bezsilność.
Wczoraj gruchnęła wiadomość, że para prezydencka, która tragicznie zginęła wraz z pozostałymi uczestnikami podróży do Katynia, zostanie pochowana na... Wawelu! No tak... Lubimy przesadę i patos... To niestety kolejna odsłona osobowości Polaków. Stała się wielka tragedia. Ubolewam strasznie nad śmiercią tak pary prezydenckiej jak i pozostałych osób. To co jednak za chwilę napiszę chciałbym, by było traktowane oddzielnie. By nie łączyć tych dwu spraw. Bo naprawdę jest mi cholernie źle w związku z tym co się wydarzyło w sobotni ranek ale... No właśnie. Po co przesadzać? Po co robić rzeczy za które jest i będzie nam wstyd? Nam? Przed kim? Nam – naszemu pokoleniu, temu z wczoraj, dziś i jutro. Przed kim? Przed pokoleniami wcześniejszymi i tymi, które nastąpią po nas i będą zapewne zadawać pytania. Jeżeli chodzi o przeszłość to... To pochówku na Wawelu dostępowali królowie i wybitne polskie osobowości. Bardzo wybitne! Do tego stopnia, że Sienkiewicza tam „nie wpuszczono”! Nie wszystkich prezydentów nawet! Dla prezydentów była przeznaczona stolica (gdzie na marginesie najbiedniejsza obecnie w tej całej tragedii dziewczyna - osierocona córka Kaczyńskich miałaby najbliżej). Przechadzając się w tym wyjątkowym miejscu widzimy na grobowcach nazwiska. Piękne, wielkie nazwiska. Nazwiska z każdej książki historii. Nazwiska, które budowały naszą dumę narodową! Do czego doszło teraz? Do tego, że zapewne za lat sto, pewien 10-cio letni syn będzie szedł ze swoim 40-sto letnim ojcem i zada mu proste acz dla ojca kłopotliwe pytanie. Tato? A co ten Kaczyński zrobił dla Polski? Cóż takiemu chłopcu odpowie ów ojciec? O ile nie skłamie to... niestety nie odpowie nic poza tym, że Kaczyński... zginął w katastrofie lotniczej. Z całym szacunkiem dla zmarłego ale niestety ów ojciec nie będzie w stanie nic więcej powiedzieć. Bo co powie więcej? Że był patriotą? Prawie każdy z nas jest. Że był dobrym mężem i ciepłym, miłym człowiekiem? Tych też jest zdecydowana większość. Poza tym z pozytywów? Nic! Pustka :( Przez wzgląd na sytuację nie pokuszę się o wymienianie negatywów. Wielki to żal, że ci ludzie musieli zginąć. Ale czy śmierć w katastrofie lotniczej i bycie ot dość słabym prezydentem to już wystarczający warunek spoczynku w najznamienitszym miejscu pochówku w Polsce? Co w takim razie z Kaczorowskim?? Też był prezydentem, też zginął w katastrofie, co więcej – w tej samej! Różnica pomiędzy tymi prezydentami polega jednak na tym, że Kaczorowskiego życiorys to lektura patriotyzmu, męstwa i bohaterstwa narodowego na naprawdę długie wieczory. To wielki Polak, który jednak na Wawelu nie spocznie... Dlaczego? Po wysłuchaniu wywiadu z Dziwiszem - można się tylko i aż domyślać dlaczego. No niestety. Co zrobić z tym fantem teraz? Teraz, gdy osoby odpowiedzialne za podjęcie tej decyzji już ją podjęły, gdy najwięksi tego świata już zapowiedzieli przyjazd do Krakowa na ceremonię pogrzebową, gdy cały świat jak nigdy wcześniej w dziejach patrzy na Polskę, gdy tak wiele dowiedziało się gdzie ta Polska tak w ogóle leży, gdy tak wielu zakochało się w nas – Polakach, widząc jak patriotycznym narodem jesteśmy? Teraz nie da się już z tym zrobić nic! Teraz można w zasadzie tylko usiąść do komputera i napisać o swoim żalu, który nic więcej poza wylaniem go z siebie nie przyniesie. Jestem przeciwny wszelkiego typu demonstracjom i protestom przeciwko pochówkowi pary prezydenckiej na Wawelu. To nic nie da a sprawi jedynie to, że w oczach całego patrzącego się na nas świata, wyjdziemy na kompletnych głupków!
Mała refleksja. Wybaczcie, że piszę to w takich smutnych dniach, wybaczcie, że piszę to w kilka dni po śmierci prezydenta ale... mam do tego mandat bo... Lech Kaczyński był politykiem, z własnej woli wystawił się na publiczną ocenę, więc mogę jego działalność polityczną ocenić bez brania pod uwagę wątku czysto ludzkiego – tego absolutnego jakim jest jego śmierć jako człowieka. Zastanawiałem się co wydarzyłoby się w jego życiu gdyby nie było tej tragedii? W najbliższym czasie wybory prezydenckie, które takim czy innym stosunku głosów by... przegrał. W PiSie rządzi Jarosław, którego nie widzę w roli oddającego władzę. W związku z tym Lech odsunąłby się od władzy, może i od polityki i z czasem słuch o nim by zaginął. Tymczasem ta dramatyczna śmierć sprawiła, że stał się w jednej chwili ojcem narodu, naszym najlepszym prezydentem, stał się politykiem, o którym się mówi, i to dobrze mówi, na wszystkich szerokościach i długościach geograficznych kuli ziemskiej! Tylko patrzeć, jak zaczną niczym grzyby po deszczu rosnąć pomniki naszego prezydenta, zaczną powstawać ulice, place, szpitale, lotniska, stadiony im. L. Kaczyńskiego... i wszystko, wszystko co tylko może być przynależne najznamienitszej głowie w naszym pięknym kraju. Spoczynek na Wawelu?... to tylko początek. Ok... nie napiszę już więcej... Żal mi tych wszystkich ludzi jak cholera :(
W zasadzie... to krzywdę tą decyzję robi się zarówno parze prezydenckiej jak i rodzin prezydenckiej pary. Ci pierwsi mimo wyniesienia na piedestał od teraz zawsze będą musieli się mierzyć z pytaniem czy zasługują na Wawel? Do tego Lech Kaczyński był od początku bardzo związany z Warszawą. W końcu był jej mieszkańcem i też prezydentem. Ci drudzy... zwłaszcza Marta Kaczyńska - ich córka, nie będzie mogła ot tak iść na cmentarz porozmawiać z mamą :( heh
